środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 52, część I


________
Oczami Zoe
Cały wieczór siedzieliśmy w salonie śmiejąc się i całując. Nie wiem w jaki sposób teraz jesteśmy w sypialni. Spojrzałam na elektryczny zegarek stojący na szafce nocnej. Była dokładnie 10:30 14 luty
-Walentynki-powiedziałam sama do siebie
-Walentynki-potwierdził Harry. O a jednak nie spał, ale nadal miał zamknięte oczy.
-Długo nie śpisz? -Zapytałam mając nadzieję, że go nie obudziłam
-Trochę. Gadałaś przez sen-zaśmiał się cicho
-Co?-wystraszyłam się. Co mogłam powiedzieć ?
-żartuje kochanie
Szturchnęłam go w ramię i odwróciłam się do niego plecami. Chciałam udawać, że na niego obraziłam.
-Zoe?
-jestem zła
-Ta jasne.
-No tak
-Ty nie umiesz być na mnie zła
-Czyżby?
-Oczywiście
-To patrz...jestem zła-powiedziałam zakrywając się aż po czubek głowy kołdrą.
Nagle poczułem jak coś łaskocze mnie po kawałku odkrytych pleców i całuje je. Nie wiem nawet kiedy na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Postanowiłam jednak nie odwracać się i dalej udawać złą.
-Zoe? Muszę ci coś powiedzieć. Gdy leżałaś w szpitalu ja tak naprawdę bylem na badaniach. Mam raka
Co?! Natychmiast się odwróciłam.
-Znienawidzisz mnie po tym co teraz powiem...żartowałem, żebyś się odwróciła
-Zabije ci. Chcesz żebym dostała zawału?-byłam tak wystraszona tym co powiedział, że niekontrolowanie uroniłam łzę.
-Oj Zoe przepraszam.
-Mogłeś wymyślić coś innego
-No weź są Walentynki. Mam zaplanowany cały dzień. Proszeeee
-Tylko dlatego, że tak potwornie cię kocham to ci wybaczę.
-Chcesz wiedzieć co dzisiaj porobimy czy to to być niespodzianka?
-Niespodzianka
-ok ale to dam ci teraz-powiedział i wyciągnął spod spod poduszki czerwone podłużne pudełeczko-otwórz
Zrobiłam co kazał. Moim oczom ukazał się przepiekany złoty łańcuszek i zawieszka w kształcie serca, na którym widniał napis "Zoe i Harry już na zawsze" uśmiechnęłam się szczerze i dałam chłopakowi buziaka. Był naprawdę piękny. Wyciągnęłam go z pudełeczka dając Hazzie by zapiął go na mojej szyi.
-Pasuje do ciebie-uśmiechnął się
-Ja też coś dla ciebie mam. Nie jest takie...um... wyjątkowe jak łańcuszek, ale nie miałam kiedy niczego kupić -wstałam i ruszyłam do szafy wyciągając z niej ładnie owinięty pakunek. Położyłam go na kolanach chłopaka i gestem ręki powiedziałam, żeby odtworzył.
-Płyta ColdPlay-powiedział podekscytowany. Dobrze wiedziałam, że lubi ich muzykę więc postanowiłam ją kupić a raczej dać kasę Julii, żeby ona ją kupiła.
-Podoba ci się?
-Jasne. Chodź zrobimy śniadanie i musimy się zbierać?
-Gdzie podział się mój Harry, który nie rusza się z łóżka do 12?
-Dzisiaj zrobił wyjątek i wstał wcześniej
-No dobra...ała
-Co się stało? -widziałam, że się przejął
-Nic tylko źle spałam i boli mnie kark.
-Zostań w łóżku
-Uwierz mi...to nic nie da
-ufasz mi?
-Tak
-To zostań. Zaraz wrócę.
Przecież nie byłam sparaliżowana. Czemu nie pozwolił mi iść?

~*~

Zobaczyłam jak drzwi sypialni otwierają się. Harry stał tam z tacą pełną jedzenia. Położył ją na łóżku i usiadł obok mnie. Bagietki? Kakao? Mniam.
-Jedz-Powiedział
-A ty?
-Nie jestem głodny -uniosłam jedną brew i chwyciłam jeden kawałek bułki z dżemem
-Otwórz buzie
-Nie jestem małym dzieckiem
-Serio-zmarszczyłam czoło i przystawiłam pieczywo kilka centymetrów od ust loczka. Patrzałam na niego i miną smutnego pieska, co najwidoczniej na niego zadziałało.

~*~

-Ale się najadłam
-Ja też. Nadal boli cię kark
Pokiwałam twierdząco głową biorąc łyk gorącego kakao.
-mogę zrobić ci masaż?
-chętnie, ale tak żeby nie bolało
-Ok. Zdejmij koszulkę i połóż się na brzuchu
Chyba zobaczył, że mam zamiar się mu sprzeciwić.
-Ręce do góry -powiedział chwytając końce mojej luźnej koszulki.
Wiedziałam, że i tak mi nie odpuści. Uniosłam ręce ku gorze i poczułam jak materiał kieruje się w tym samym kierunku. Gdy tylko odłożył bluzkę na łóżko, zakryłam swoje ciało. Mimo tego, że widział mnie już taką, nadal czułam się trochę niekomfortowo. Usłyszałam cichy chichot Harry'ego. Naprawdę tak go to bawi? Położyłam się wygodnie a po chwili poczułam jak dłonie Harry'ego dotykają moich nagich pleców. Cholera gdzie on się tego nauczył? To było serio przyjemne.
-Skończone i jak lepiej? -zapytał po kilku minutach, które wydawały mi się minąć w kilka sekund.
-O wiele lepiej-uśmiechnęłam się i sięgnęłam po koszulkę.
-Zaraz musimy wychodzić.
-musimy?
-tak
-Dobra jednak powiedz mi co wymyśliłeś
-Nie. Nie chciałaś na początku to teraz ci nie powiem
-Dobra lecę się ubrać-chwyciłam z szuflady ciemne jeansy i białą mega kobiecą koszulę na krotki rękaw. Normalnie nałożyłabym sukienkę, ale jest zima a my jesteśmy znów w Anglii.
Gdy wyszłam zobaczyłam, że Harry jest już gotowy i siedzi na skraju łóżka bawiąc się telefonem.
-Gotowa
-Więc chodźmy-wstał i splątał nasze dłonie.
Nałożyliśmy jeszcze kurtki i już byliśmy gotowi.

~*~

Dojechaliśmy do jakiegoś klubu a przynajmniej wydawało mi się, że to klub, ale jest dopiero 12:00 kto o tej godzinie przychodziłby potańczyć czy zalać się w trupa. Nad drzwi wejściowymi zobaczyłam szyld z napisem "maraton piosenek walentynkowych" i wszystko było już jasne. Weszliśmy do środka. Kilka par siedziało przy stolikach a przy mikrofonie stał grubszy chłopak i nieudolnie próbował śpiewać, jego partnerce jednak się to podobało i chyba właśnie to się liczyło. Zajęliśmy miejsce w rogu lokalu.
-Czemu mnie tu zabrałeś? -zapytałam z uśmiechem-chcesz zaśpiewać?
-Jakbym wiedziała
Wstał i ruszył w stronę mężczyzny, który właśnie skończył "wyć".
-Tę piosenkę dedykuję dla tej, która sprawiła, że moje życie znów nabrało kolorów.
Po tych słowach zajął miejsce pianisty i zaczął grać oraz śpiewać. Byłam z niego dumna. Miał niewyobrażalny talent. W połowie piosenki podeszłam do niego i usiadłam obok. Spojrzał na mnie. Wiedział, że dobrze znam słowa piosenki, którą kiedyś dla mnie napisał. Dołączyłam do niego. Nasze głosy współgrały ze sobą idealnie. Nie wierzę, że odważyłam się zaśpiewać publicznie, ale wtedy czułem się jakbym była tam tylko i wyłącznie z Harry'm.






-------------------------------------------
Te wszystkie komentarze pod 51 rozdziałem dały mi porządnego kopa do pracy. Miałam jeszcze pisać, ale byłam wczoraj zbyt zmęczona a bardzo chciałam dzisiaj coś dodać. Jak pewnie zauważyliście będą 2 części.
Kocham Was i liczę na szczerze opinie jak w poprzednim rozdziale
Kasia xx

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 51



-Spakowany
-Oczywiście, że nie-powiedział próbując całować moją szyję
-Musimy zacząć się pakować
-My? No ładnie. Mnie to pospieszasz a sama nie jesteś gotowa?
-Chodź-powiedziałam ciągnąc go za rękę
-No dobra-wziął mnie na ręce i wniósł po schodach na piętro. Weszliśmy do naszego pokoju i wyciągnęliśmy walizki. Harry uporał się dość szybko mi za to zajęło to więcej czasu. Jakim cudem wcześniej to tam upchnęłam? Dobrze, że był ze mną i włożył kilka moich rzeczy do siebie.
~*~
-Chcesz wracać? -zapytał gdy leżeliśmy razem na łóżku
-Tak. Chyba tak. Czemu pytasz?
-Nie uważasz, że Londyn przysporzył nam wielu niemiłych wspomnień?
-Teraz nie będzie już Chrisa
-Będzie inaczej...lepiej-powiedział całując mnie w czoło.
-Oby. Nie chce żeby coś przeszkodziło nam w szczęściu.
-Ja też nie
Usiadłam na jego udach.
-Czy tak już będzie zawsze?
-Jak?
-No idealnie
-Zrobię wszystko by tak było.
-Wiesz Harry, mimo wszystko mogliście mi powiedzieć
-Ty znowu o tym-zaśmiał się
-Tak. Gdybym wiedziała kupiłabym białą suknie ty byś był w garniturze i byłoby jak w filmach. A tak...
-A tak co? -Powiedział ze smutną miną
-A tak było jak nigdzie...niepowtarzalnie-chyba myślał już, że mi się nie podobało.
-Wystraszyłaś mnie
-O to mi chodziło-już chciałam go pocałować gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Liam.
-Pójdę otworzyć-wstałam z łóżka i szybkim krokiem zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi i tak jak myślałam to był Li.
-Gotowi?
-Tak, wejdź a ja pójdę po Harry'ego bo pewnie nadal leży w łóżku.
-Ok.
-Rozgość się-krzyknęłam wbiegając po schodach
Na korytarzu dostrzegłam loczka wynoszącego walizki. Podeszłam do niego i zabrałam nasz bagaż podręczny. Dałam mu iść pierwszemu.
-Idziemy?-zapytał Liam gdy tylko nas zobaczył
-Tak-odpowiedział Harry udając się w stronę drzwi. On chyba nadal żywi urazę do Liam'a. No ale czy on miał być z jego kuzynką na przymus? Przecież ma prawo być szczęśliwy. Cały czas czułam to napięcie
-Możecie w końcu się pogodzić? To co się stało było kilka lat temu. Teraz Lea o ile dobrze wiem jest zakochana. Więc to chyba dobrze że zerwali.
-ona się chciała zabić. Zoe zrozum to.
-Ale ja to rozumiem. Nie mogę tylko pojąć dlaczego wy dalej coś do siebie macie!
-Zoe, skończmy temat-zaproponował Liam
-Nie. Kiedyś byliście przyjaciółmi a teraz co? Gdyby mnie nie postrzelili nawet bym cię nie znała bo mój szanowny Harry nie raczyłby mi cię przedstawić
-Dosyć tego!-warknął zielonooki loczek
Dawno nie był taki wściekły. Nie miałam jednak zamiaru go przepraszać. Siedziałam z tyłu, przysunęłam się bliżej fotela Hazzy.
-Ciii -szepnęłam do jego ucha i pogłaskałam go po policzku. Zawsze mu po tym przechodziło teraz nie było inaczej.
~*~
Resztę drogi spędziliśmy w kompletnej ciszy. Dobrze, że w samolocie koło siebie nie siedzą, bo tego na pewno bym nie wytrzymała. Mimo, że to był już mój drugi lot to nadal potwornie się bałam.
-Wszystko ok-Pocieszał mnie Harry
Nie wiem czemu ale zaczęłam płakać. Wtuliłam się z chłopaka zakrywając twarz.
___________________________________________________________
Oczami Harry'ego


Nie lubiłem gdy płacze. A gdy płakała bo się bała tym bardziej. Kilka godzina lotu moja rękę uwieziona była w jej uścisku. Powtarzałem jej żeby spróbowała zasnąć, ale ona nadal upierała się przy swoim. Przy lądowaniu czułem jej trzęsące się dłonie. Na lotnisku pożegnaliśmy się z Li i pojechaliśmy do naszego ukochanego domu. Chciałem się w końcu porządnie wyspać, ale czy przy Zoe to możliwe? Never, ale mimo wszystko właśnie za to tak ją kochałem.
~*~
-Zoe?-zapytałem gdy siedzieliśmy w taksówce.
Tak jak myślałem zasnęła. Była taka słodka gdy spała oparta o moje ramię.
-Dziewczyna? -zapytał facet który wiózł nas do upragnionego miejsca
-Tak właściwe to on wczoraj już żona-powiedziałem uśmiechając się i całując ją w czoło.
-Nie za młodzi jesteście na małżeństwo? Ile macie lat? -Nie no serio? Za.młodzi? Jestem pewny, że przeszliśmy w życiu więcej niż on.
-Ona w grudniu skończyła 19 a ja kilka dni temu 21.
-Dwa lata różnicy, to nie tak dużo, ale w takin wieku ślub?-dobry z matmy to on nie jest i po cholerę się wrąca?
-Jak już to rok różnicy bo 19 lat skończyła w grudniu tamtego jeszcze roku a ja 21 tego-powiedziałem jak do debila
-A poza tym nie wydaje mi się, żeby nasze życie prywatne powinno pana interesować-wtrąciła się Zoe. Pewnie ją obudził. Na szczęście byliśmy już pod domem. Mężczyzna wyciągnął nasz bagaż z bagażnika, postawił na chodniku i odjechał.
-Dom-powiedziała obejmując mnie w tali


-Tak. Dom-teraz to ja ją objąłem, tyle że w biodrach podnosząc wysoko do góry i robiąc obrót. W sumie to byłem szczęśliwy, że wróciliśmy. Trzymając ją na rękach weszliśmy do środka. Nic się nie zmieniło. Ta sama biała kanapa, te same kręcone schody i ta sama ukochana obok mnie.
-Co masz ochotę dzisiaj robić? -zapytałem stawiając ją na ziemie
-Nic-odpowiedziała kładąc się na sofę.
Ja również to zrobiłem. Leżeliśmy na przeciwko siebie patrząc sobie w oczy. Co ja dziewczyna ze mną zrobiła? Nigdy nie przypuszczałem, że tak się zmienię. Zobaczyłem jak nadal patrząc na mnie usiadła. Nie wiem czy mnie zahipnotyzowała, ale zrobiłem to samo. Nagle wyszczerzyła rząd białych zębów. Co ona kombinuje?
-Jesteśmy małżeństwem-powiedziała uśmiechając się jeszcze bardziej
-Tak ślicznotko, jesteśmy małżeństwem-odpowiedziałem z nie mniejszą radością
Nie mówiła już nic. Przytuliła się do mnie tak mocno, że poleciałem do tyłu. Położyła się na mnie wpatrując się tymi brązowymi oczami w moje.
-Za co mnie kochasz? -Zapytała splątując nasze nogi
-Za to, że dzięki tobie się zmieniłem i teraz jestem po raz pierwszy naprawdę szczęśliwy. Kocham cię za to, że cieszysz się z drobnostek. Po prostu za wszystko.
-A ty za co mnie kochasz?
-Za to, że potrafisz spać do 12, że mimo tego i tak posiłek, który potem zjemy nazywasz śniadaniem, za twoje dołeczki w polikach, które widzę nawet jak śpisz. Kocham cie za to, że dzięki tobie żyje i chce żyć.
Znów się do mnie przytuliła. Czułem, że dobrze wybrałam oświadczając jej się. Wiem, że to ja jedyna, ta na całe życie.
-------------------------------------------------------------
Napisałam :) Siedziałam do 3 rano, bo obiecałam Wam, że będzie wczoraj, ale nie dałam rady napisać :/
Mam do Was prośbę. Niech każdy kto to czyta skomentuje, chcę zobaczyć ile osób tu jest :) 
Jeszcze jakiś miesiąc i zaczynamy nowy sezon :) Mam już skończony trailer, ale nie mogę Wam go pokazać, bo wtedy będziecie wiedzieć co się stanie na sam koniec 2 a to ma być zaskoczenia. 

czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 50


~*~

To nie wiarygodne jak bardzo zmieniło się moje życie. Gdybym wtedy nie uciekła pewnie teraz siedziałabym pobita w kącie i płakałabym a tak jestem tu z chłopakiem, którego kocham, z przyjaciółmi i żyje życiem jakiego nie miałam.
-Na długo przyjechałeś?-zapytał Harry chłopaka w czarnych włosach i mnóstwem tatuaży na rekach
-Nie. Jestem tu tylko do jutra. Potem znów wracam do Kalifornii-Odpowiedział Zayn
-Gdzie dokładnie mieszkasz? -zapytałam upijając kolejny łyk szampana
-W San Diego
-Może weźmy się za pożądane świętowanie a nie gadanie o tym gdzie kto mieszka co?-zaproponowała Jennifer
-Świetny pomysł-dodałam i podniosłam kieliszek do góry
-Za młodą parę!-krzyknął Liam
-I za ich przyszłość- dodał Louis-Musimy wam coś powiedzieć-powiedział łapiąc za rękę moją przyjaciółkę.
-Louis i ja jesteśmy parą
Nagle rozległy się okrzyki. Fantastycznie że Julie się zakochała teraz mam pewność, że zawsze będzie bezpieczna.
Bawiliśmy się do północy. Moja ciocia pojechała wcześniej...niestety. Nie wiem gdzie zatrzymali się Lou, Julie, Liam i Zayn. Pewnie nocowali Niall i Jennifer.

~*~

-To był najlepszy dzień w moim życiu-powiedziałam wtulając się w koszule Harry'ego, który siedział obok.
-Mój też, kochanie
Widziałam uśmiech na twarzy taksówkarza...czy on nas podsłuchiwał? Mniejsza o to.
Droga do mieszkania strasznie się dłużyła. Byliśmy prawie na miejscu gdy poczułam jak moje powieki stają się coraz cięższe, alkohol dodatkowo robił swoje. Teraz jakoś wszystko działo się szybciej.
Poczułam jak ktoś wynosi mnie z auta, byłam jednak zbyt zmęczona by otworzyć oczy.
-Dobranoc-usłyszałam ostatnie słowa ukochanego i zapadłam w błogi sen.
Teraz przed oczami miałam Londyn i Harry'ego, który jest obok mnie. Stoimy na jakimś moście i wpatrujemy się w ten zamęt, który nas już nie obowiązuje. Jesteśmy wolni. Jesteśmy razem...na zawsze. Ciekawe co moja mama by teraz powiedziała...czy razem z tatą zaakceptowaliby, że jestem z Harry'm. Brakuje mi ich tak bardzo. Przed moje przemyślenia o ich śmierci, panorama Londynu i Harry zniknęli, zostałam sama. Ciemność-tylko to widziałam. Gdzie on jest? Niech wróci. Przecież miał być gdy go potrzebuję. Nagle przed oczami na sekundę pojawiła mi się twarz Chrisa, ale tak szybko jak przyszła, odeszła, czy na pewno go tu nie ma? Nie ma go w mojej głowie? A co jeśli on żyje gdzieś we mnie?
-Witaj-to znów on, wyskoczył tak znienacka. Obudziłam się
Przerażona usiadłam na łóżku. Mój oddech nie uspakajał się choć naprawdę tego chciałam
-Zoe wszystko gra?
-byłeś a potem odeszłeś tak nagle i pojawił się Chris a ciebie nie było-zaczęłam płakać, tak niewyobrażalnie płakać
-Ciiii to tylko sen, to tylko sen. Jestem tu, nie bój się. Go już nie ma. Nie skrzywdzi cię- powiedział przytulając mnie do siebie. Czułam bijące od niego ciepło, które działało kojąco na rano w mojej duszy. Wtulona w Harry'ego próbowałam zasnąć, na marne. On też nie spał...czuwał nade mną niczym anioł stróż. Za to go właśnie pokochałam. Był taki od samego początku, postanowił mi pomóc choć wcale mnie nie znał.
-Harry, śpisz? -wyszeptałam
-Nie
-Mogliście mi powiedzieć o tej ceremonii
-Nie byłoby takiej niespodzianki
-a więc teraz jesteśmy małżeństwem-powiedziałam splatając nasze dłonie w ten sposób że było widać dwie złote obrączki
-Tak panno Styles
-Zoe Styles, ładnie?
-Pięknie, właśnie to chciałem w tobie zmienić...nazwisko.
-Słodki jesteś -uśmiechnęłam się i pocałowałam go w nos, uśmiech nie schodził również z jego twarzy.
-A więc jutro wracamy do Londynu. A Louis i Julie też jadą do Anglii czy do Irladnii?
-Nie wiem. Myślisz, że już śpią?
-Pewnie nie
-Poczekaj zadzwonię
-Harry, jest 1:00
-No właśnie, za kilka godzin mamy samolot i nie wiemy czy oni lecą z nami
Loczek chwycił leżący na szafce telefon i wybrał numer do Louis'a.
-Włącz głośnik-wyszeptałam
-Halo?-usłyszałam zaspany głos Louis'a
-Śpicie?-zapytał Harry
-Spaliśmy
-Sory, ale musimy wiedzieć czy lecicie jutro z nami do Londynu
-Nie, mamy zamiar zostać dzień dłużej a potem lecimy do Dublina, ale Liam wraca
-OK
-Na razie...a i jeszcze coś. Zabiję cię jak cię spotkam, jest 1:00 a ty do mnie wydzwaniasz
-Mówiłam -zaśmiałam się cicho i pocałowałam Harry'ego w policzek
Po drugiej stronie nastała cisza. Rozłączył się. Harry napisał jeszcze SMS'a do Liam'a, żeby o 9:00 był u nas
___________________________________________

Oczami Harry'ego

~*~

-Harry wstawaj!-usłyszałem krzyk Zoe-Harry, no. Spóźnimy się na samolot
-Która godzina?
-7:00 mamy dwie godziny, żeby się do końca spakować
Miałem potwornego kaca i nie chciało mi się wstawać.
-Harry!!!
Usłyszałem to i trzask zamykających się drzwi. Poszła? Mogę spać dalej. Moje szczęście nie trwało długo. Zoe znów weszła do pokoju.
-Harry-powiedziała miło i spokojnie-wstawaj!!!-krzyknęła oblewając mnie zimną wodą
-Zoe!-krzyknąłem i momentalnie zacząłem się śmiać
-Proszę cię-powiedziała głaszcząc mnie po policzku
-Dobra już wstaje-usiadłem na łóżku i przeciągnąłem się. O cholera moja głowa.
-Masz to ci pomoże-powiedziała i podała mi tabletki oraz wodę
-Dziękuję, jesteś niesamowita.
-Śniadanie czeka w kuchni- powiedziała przybliżając się do mnie i dając mi buziaka. Miała już iśc gdy ja złapałem ją za rękę i pociągnąłem lekko tek, że wylądowała na mnie.
-Cieszę się, że wracamy
-Ja też, ale jak nie wstaniesz to trochę tu jeszcze zostaniemy.
-Daj buziaka
Odwróciła głowę. Co jest? Zobaczyłem uśmiech na jej twarzy.
-Dostaniesz buziaka jeśli w pięć minuty się ubierzesz, umyjesz i będziesz siedział w kochni jedząc śniadanie. Start
-Żartujesz?
-4:58
-Zoe
-4:56
Nie miałem wyjścia, wyskoczyłem szybko z łóżka. Wziąłem ciuchy z szafki i pobiegłem do łazienki. Słyszałem głośny śmiech Zoe.
4:49-krzyknęła go zamknąłem drzwi łazienki
___________________________________________________
Oczami Zoe

Hahahaha przecież i tak bym go pocałowała, ale dobrze, że się stara. Gdy Harry był w łazience, trzymając telefon w dłoni i mierząc czas poszłam do kuchni. Usiadłam na blacie kuchennym i wpatrywałam się w ekran. Zostało mu 10 sekund. Nagle usłyszałem jak ktoś zbiega ze schodów.
-5...4...3...
-Jestem-krzyknął zapinając ostatnie guziki białej koszuli. Usiadł na krześle i jedząc spojrzał na mnie-zdążyłem-uśmiechnął się -teraz buziak
-Najpierw zjedz. Kaprys był wprost wymalowany na jego twarzy. Wyglądał jak małe dziecko, które nie dostało cukierka.
-Zjadłem. Teraz nagroda-powiedział chwilę później.
Podeszłam bliżej i złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku.



-----------------------------------------------------------------

No więc proszę kolejny rozdział. Licże na szczerze komentarze.

A i mam do was wielką prośbę, moglibyście dać lajk tu? To dla mnie ważne a brakuje mi dosłownie kilku lajków

http://ask.fm/julunia199610/answer/61329883557

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 49

~*~
Nie wierzę, że tak szybko minęły ta dwa tygodnie w Hiszpanii. Jutro wyjeżdżamy, ale w sumie to się cieszę, znów zobaczę Julie i Louis'a. W ostatni dzień w raju Harry postanowił zabrać mnie na randkę. Cieszyłam się, że w końcu zrobimy coś spokojnego. Przez kilka ostatnich dni nic tylko albo nurkowaliśmy z delfinami w oceanarium albo skakaliśmy z klifów.

-Co chcesz na śniadanie? -zapytał Harry otwierając lodówkę.
-Nie wiem, chyba nie jestem głodna.
-Musisz coś zjeść-powiedział podchodząc i łapiąc mnie w talii.
-Kanapki wystarczą-uśmiechnęłam się dając mu buziaka w usta-idę się ubrać. A i o której wychodzimy?
-Mamy stolik na 14:00.
-Jest już 11:00! Powiedz gdzie mnie zabierasz.
-Nie to ma być niespodzianka
-Ale nie wiem jak mam się ubrać, powiedz przynajmniej czy to będzie na plaży czy gdzieś w centrum
-Nie powiem
-Mogą być jeansy?
-Sukienka, którą kupiłaś z Julią
Co? A myślałam, że się nie przyda. Nawet nie wiem gdzie jest. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem, dobrze wiedział, że kupiłam ją dlatego, że Jula mi kazała. Postanowiłam się z nim nie sprzeczać i nałożyć to o co prosi.
__________________________________________
Oczami Harry'ego

Oby wszystko się udało. Całe szczęście, że Zoe nie zapytała dlaczego akurat tę sukienkę wybrałem. Musiałem zadzwonić do Lou i dowiedzieć się czy wszystko jest już gotowe. Co prawda zostały jeszcze 3 godziny, ale wolałbym, żeby nie\c nie było robione na ostatnią chwilę
-halo-usłyszałem głos po drugiej stronie
-I jak tam?
-Świetnie. Niall już też jest i pomaga. Dekoracje właśnie przyjechały. Krzesła są już poustawiane, stoły prawie też.
-Dziękuję wam.
-Czego się nie robi dla przyjaciół.
-Dobra kończę
Rozłączyłem się i zabrałem się za robienie śniadania. Nim się spostrzegłem dołączyła do mnie Zoe ubrana w mój czarny szlafrok. Wyglądałam pięknie. Nie wiem jakim cudem utrzymałem w tajemnicy, że Louis i Julia też są w Hiszpanii, ale niespodzianka to niespodzianka.
Postawiłem na stole przed nią talerz i kanapkami i dwa kubki z herbatą.
-Co jak co, ale robisz przepyszne kanapki-powiedziała biorąc kolejny gryz
-Dziękuję
~*~
Nie wiem czy robiliśmy to specjalnie, ale jedzenie naszego śniadania skończyło się po 12:00 a potem Zoe jak na złamanie karku latała po całym domu szukając butów i ostatecznie znalazła je pod naszym łóżkiem. To niesamowite jak dziewczyny potrafią się długo szykować. Ja byłem gotowy po 15 minutach a Zoe ledwo wystarczyła godzina, ale chyba warto było czekać. Wyglądała ślicznie. Ciemne, proste włosy, biała sukienka i tego samego koloru szpilki pasowały idealnie do jej lekko opalonej skóry. Ja za to ubrany byłem w czarną koszulę, ciemne jeansy i moje brązowe buty.
-Jak wyglądam?-zapytała poprawiając szminką czerwień na swoich ustach
-A jak byś mogła wyglądać
Nic nie mówiła. Wiedziałem, że to co się dzisiaj stanie będzie najlepszą rzeczą jaka spotkała i mnie i ją.

~*~
-Zasłoń oczy-powiedziałem kładąc rękę by zasłonić jej to co znajduję przed nami
-gdzie ty mnie prowadzisz?-słyszałem szczęście w jej głosie
-Ufasz mi prawda?
-Tak
-Jeszcze kawałek
Doszliśmy na plaże na, której ustawione było kilka krzeseł i długi biały dywan a dookoła pełno białych i czerwonych róż. Muszę przyznać spisali się.
-Gotowa?
-Wyszeptałem do jej ucha
-Tak
-Na pewno?
-No Harry
Nie chciałem już jej przetrzymywać w niepewności. Odkryłem jej oczy.
-Harry?
-Czy tak wyobrażałaś sobie nasz ślub?
________________________________________________________
Oczami Zoe
Nie wierzę w to co widzę. Harry mówił, że niedługo weźmiemy ślub, ale nie sądziłam, że stanie się to tak szybko
-I co spisaliśmy się? -to Lou. Co oni tu robię? Julia, Niall, Jennifer, Liam i moja ciocia też tu są...i jeden chłopak, którego nigdy nie widziałam
-Wy to zrobiliście?
-Jasne-o Niall, normalnie byłabym na niego wściekła, ale w tej chwili zapomniałam o tym co się zdarzyło.
-Cześć ja jestem Zayn-powiedział podając mi rękę wysoki chłopak w czarnych włosach.
-Hej-uśmiechnęłam się. Czy to ten Zayn o którym opowiadał mi Harry? Wygląda na miłego-czemu mi nie powiedzieliście?
-To miała być niespodzianka
-Ale gdybym wiedziała kupiłabym sukienkę
-Przejdziemy już do złożenie przysięgi? Czy się rozmyśliłaś? -zapytał Harry obejmując mnie od tyłu
-Chyba oszalałeś jasne, że chcę.
Wszyscy usiedli na swoich miejscach a my z Harry'm stanęliśmy przy księdzu, który miał udzielić nam ślubu. Cholera to się dzieje, wychodzę za mąż. Mama już pewnie miałaby łzy w oczach. A może ona i rodzice Harry'ego też tu są i cieszą się z naszego szczęścia.
A więc teraz przysięga? Ok. Może nie zacznę płakać...co ja w ogóle wygaduje, właśnie biorę ślub z miłością mojego życia, jak tu nie płakać?
-Ja Harry biorę sobie Ciebie Zoe za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci-uśmiechnął się-a nawet i jeszcze dłużej- dodał cicho
-Ja Zoe biorę sobie Ciebie Harry za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci i jeszcze dłużej-powiedziałam to ledwo powstrzymując łzy. Spojrzałam na Julię i moją ciocię, płakały. 
-Jesteście mężem i żoną. Możecie się pocałować- usłyszałam słowa księdza i znów spojrzałam na Harry'ego. Przybliżył się i złożył pocałunek na moich czerwonych ustach. 



--------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Mam nadzieję, że tak i że będzie więcej komentarz niż ostatnio :<




piątek, 9 sierpnia 2013

Takie info

Wiem, że długo czekaliście na 48 rozdział, ale zrozumcie, że nie było mnie tydzień w domu. Myślałam, że na wyjeździe coś napiszę, ale dali nam taki wycisk, że byłam zbyt wykończona by chwycić długopis w rękę i myśleć. Gdy wróciłam starałam się coś pisać, ale po prostu wiele się wydarzyło i jakoś nie dawałam rady. I myślę, że te trzy-cztery dni spóźnienia to nie powód żeby pisać do mnie "dlugo bedziemy czekac na rozdzial ? ;))" "To po chuja mówiłas że na wakacjach będziesz się starała codziennie dodawać .. Ją pierdole -,-" "Wena ? Proszę cie -,- widziałaś ile masz wyswietlen na blogu ile ludzi czeka na kolejny i kolejny..nie bo ty masz to w dupie..cały czas pierdolisz jak ty to często dodajesz a inne blogerki nie.. Chuja mnie obchodzą inne blogi kocham twojego bloga i to jego będę czytała a kurwa zrozum też nas..." "W roku szkolnym miałaś codziennie wene a teraz ? Przepraszam że tak na cb naskoczylam ale się denerwuje bo codziennie po kilka razy sprawdzam czy jest nowy rozdział a tu NIC. I piszę to bo czasami wydaję mi sie że poprostu zapominasz o it's just a scar ;c" JA NIGDY NIE ZAPOMNĘ O It's just a scar...NIGDY! Gdy to czytałam było mi przykro bo gdy chciałam odpocząć choć kilka dni już byłam wyzywana, że wszystko olewam a nie pamiętacie jak pisałam po nocach? Jak dostawałam 1 z testów bo wolałam pisać dla Was? Jeśli nic się u mnie nie dzieje to piszę...nie wiecie co czuję więc uprzejmie was proszę nie mówcie, że mam w dupie tego bloga.

A i mam już skończony trailer na 3 sezon 

Kasia

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 48

Przez kilka kolejnych dni mało ze sobą rozmawialiśmy a ja przepraszałem ją chyba setkę razy. Wiedziałem, że minie jeszcze trochę czasu nim znów zacznie mi bezgranicznie ufać.

___________________________________________________________
Oczami Zoe
Smutek, złość i bezradność te waśnie uczucia wypełniały całą mnie. Od tamtego incydentu w klubie nie widziałam się z Niall'em a z Harry'm rozmawiam gdy naprawdę muszę. Widzę, że cierpi, ale nie chcę go jeszcze bardziej zranić mówiąc mu co myślę o jego kuzynie i tej całej sprawie. Musiałam się dowiedzieć co tak naprawdę wtedy zaszło i dlaczego to zrobił. Postanowiłam zrobić coś czego nie byłam przekonana czy chcę robić...zadzwoniłam do Niall'a. Wyszłam na werandę i w komórce jego numer. Po zaledwie dwóch sygnałach odebrał
-Tak?-zapytał
I co/ Jak mam zacząć co mam powiedzieć?
-Niall to ja Zoe. Powiedz mi co się stało tamtego wieczora? Czemu on to zrobił?
-Może chciał się tobie sprzeciwić-co on sobie wyobrażał mówiąc mi to?
-Niall!-krzyknęłam
-Dobra, dobra, uspokój się.To ja go do tego namówiłem chciałem, żeby się rozluźnił.
-W taki sposób? Oszalałeś? On już prawie z tego wyszedł a ty znów go w to wciągasz!
-Dziewczyno on ćpie od dobrych kilku lat i ktoś taki jak ty tego nie zmieni. Nie zmienisz jego charakteru, nie sprawisz, że będzie mniej agresywny. Nie naprawisz tego Harry'ego, którym jest od zawsze.
-On już nie jest taki jak kiedyś
-Gdy jest z tobą. Nie wiesz jak zachowuje się w innym towarzystwie. Nie wiesz tego bo go nie znasz. Zapytaj go o pewną Vanesse, zobaczymy co powie.
To było już ponad moje siły. Rozłączyłam się i siadając na schodkach zaczęłam płakać. Czy to co powiedział Niall mogło być prawdą. Czy ja go wcale nie znam? Miałam z nim brać ślub, mieliśmy plany na przyszłość. Cholera.
-Wszystko w porządku? -usłyszałam głos Harry'ego za sobą
-Tak-skłamałam
-Zoe zbyt dobrze cię znam...
-A ja chyba ciebie nie-nie dałam mu dokończyć-Kim jest Vanessa? Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym, że to Niall kazał ci to wziąć? Dlaczego okazuje się, że nic o tobie nie wiem?!- podeszłam do niego i odepchnęłam go kilka razy. Jeszcze nigdy nie byłam na niego taka zła
-Zoe spokojnie
-Jak mam być spokojna?! Mamy brać ślub a okazuje się, że nico tobie nie wiem!-krzyczałam-dobra...wytłumacz mi to wszystko -powiedziała o wiele spokojniej
-To nie jest takie proste
-Harry, albo mi powiesz o wszystkim, naprawdę wszystkim albo...albo zerwę zaręczyny-nie chciałam tego, ale chciałam by Harry w końcu powiedział mi całą prawdę.
Chwyciła moją dłoń i pokierował mnie z powrotem na schody.
-Vanessa Davies
-Czekaj, czekaj co wspólnego z tym wszystkim ma dziewczyna z mojej starej szkoły?
-No właśnie "starej". Wiesz co się z nią stało? Wiesz gdzie wyjechała?
-No w sumie nie-co się kurwa dzieje?
-Przeprowadziła się do Londynu...chodziła ze mną do klasy. Jak doszłaś do nas nie poznałaś jej bo zmieniła fryzurę i ogólnie jakoś wydoroślała. Z resztą nie o to teraz chodzi. Ona podkochiwała się we mnie a gdy zobaczyła nas zaraz w wesołym miasteczku wpadła w szał. Wiedziała, że byłaś z Chrisem i, że jest w kiciu, to dzięki niej wyszedł. Jej ojciec pracuje w policji i namówiła go, żeby go wypuścił za 'dobre sprawowanie". Powiedziała mu, że jesteś w Londynie chciał od razu tu przyjechać, ale najpierw poszedł do Juli, żeby wyglądało bardziej wiarygodnie. Chciała nas rozdzielić.
-I czemu robiłeś z tego taką tajemnice?
-Bo ja z nią byłem gdy poznałem ciebie-co? To było jak cios w serce-ale potem od razu z nią zerwałem i wtedy właśnie zaczęła się mścić.
Czułam jak moje oczy robię się coraz bardziej mokre, ale mimo wszystko chciałam kontynuować przesłuchanie
-Czemu nie powiedziałeś mi o tym, że to Niall cię do tego namówił?
-Wiedziałem, że jeśli to zrobię on o wszystkim ci powie...między innymi o Vanessie-niech on już nie wypowiada tego imienia
-czy jeszcze o czymś nie wiem?
-Tak-powiedział ze słyszalnym bólem w głosie-Gdy miałem 18 lat uczestniczyłem w napadzie. Pewnie teraz myślisz "pewnie komuś coś zrobił" nie Zoe. Nic nikomu nie zrobiłem. Jak wracałem do domu ze szkoły w pewnym momencie usłyszałem krzyki i strzały z pobliskiej kawiarni. Kawiarni w której pracował mój kumpel-Zayn. Widziałem w lokalu wielu ludzi leżących na ziemi i kilku mężczyzn w kominiarkach z karabinami. Zayn jest muzułmaninem i wielu ludziom to przeszkadzało dlatego na niego napadli, chcieli zdemolować wszystko a go zabić. Nie mogłem do tego dopuścić mimo zakazów policjantów wbiegłem to środka i ogłuszyłem jednego z facetów który celował w chłopaka. Wyciągnęliśmy stamtąd kilka osób, ale mimo to, że Zayn uratował ludzkie życie mieli go za terrorystę i sądzili, że to on zorganizował ten napad. Chore nie? Nie chciał już mieszkać w tym kraju więc wyjechał do Stanów i od tamtej pory go nie widziałem.

Spojrzałam w te jego przepełnione zielenią i smutkiem oczy. Widziałam, że cierpi. Nie byłam już na niego zła, wiedziałam, że z czasem powie mi resztę nie chciałam już go męczyć. Przytuliłam go...chyba togo potrzebował
-Nie chcę zniszczyć wszystkiego swoją przeszłością-wyszeptał. Wiedziałam, że również płacze.
-Nie zniszczysz. Nikt tego nie zniszczy

--------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale tydzień nie było mnie w domu i nie miałam czasu kiedy pisać a potem miałam małą wymianę zdań z przyjaciółkami i nie miałam weny, że pisać. Wczoraj skończyłam pisać rozdział, ale moja sis mi go usunęła a ja stwierdziłam,że nie powinniście więcej czekać więc napisałam od nowa :) A i mam wielką prośbę nie wypisujcie do mnie "kiedy nowy rozdział" ok ? :) 


czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 47

Nie była to jakąś kolejna typowa randka. Ponad godzinę siedzieliśmy i rozmawialiśmy cały czas patrząc sobie w oczy. Chciałam tak patrzeć na niego wiecznie, nigdy nie wracać do Londynu...zostać tutaj...z nim. -Masz ochotę dzisiaj potańczyć? -zapytał dając mi kwiat, który przed chwilą zerwał
-Tak-odpowiedziałam podekscytowana, zawsze chciałam zobaczyć jak jest na tych słynnych hiszpanskich imprezach
-o której?
-Gdzieś tak o 22 z Niall'em i Jennifer.
-Ok, świetny pomysł a co do tego czasu będziemy robić?
-Plaża?
-ale nie masz już dla mnie żadnych niespodzianek?-uśmiech na mojej twarzy nie znikał ani na sekundę. -Dzisiaj CHYBA nie-powiedział mocno akcentując słowo "chyba"
-ale może najpierw zjemy śniadanie? Bo tym z randki chyba się nie najemy -zasmiał się...przecież on nic nie zrobił do jedzenia. Wstał od stołu, chciałam zrobić to samo, ale on podniósł mnie i trzymając mnie na rękach wszedł do domu. Posadził mnie na blacie w kuchni i zabrał się za szperanie w lodówce.
-Pomóc ci? -zapytałam, ale i tak wiedziałam, że się nie zgodzi.
-Dam sobie radę-mówiłam?
Wpatrywałam się w niego. Co jakiś czas odwracał się i zerkał na mnie. Chciałam zapytać co robi, ale stwierdziłam, że nie będę mu przeszkadzać. Nie mogłam jednak wytrzymać...ach ta nasza kobieca ciekawość. Zeskoczyłam po cichu z blatu i podeszłam do niego. Przytuliłam się do jego pleców. Stanęłam na palcach i wyjrzałam zza jego ramienia. Pomidory, bekon, jajka. Oczywiście robił omlet, który tak uwielbiam. Pocałowałam go w policzek i wróciłam na miejsce na którym siedziałam jeszcze chwile temu. W radiu zaczęła lecieć nasza ukochana piosenka...ta sama, którą grali wtedy na wierzy Eiffla.
-Nasza piosenka-powiedział odkładając nóż i podchodząc do mnie.
Chwycił mnie w tali i przysunął do siebie. Moja rękę od razu powędrowała na jego ramie, a dłoń Harry'ego na moją talię. Nigdy nie byłam dobra w tych wolnych tańcach, ale teraz nie przejmowałam się tym. Wtuliłam się w białą koszulkę mojego partnera. Wtedy zapomniałam o wszystkim. Słyszałam jego anielski głos, powtarzający słowa piosenki tuż przy moim uchu. Nagle muzyka ucichła a my nadal bujaliśmy się powoli w rytm niegranej już melodii. Spojrzał na mnie tymi swoimi zielonymi oczami. Przybliżył twarz do mojej. -Będziesz ze mną już na zawsze?-zapytał
-przecież obiecałam.
Uśmiechnął się i przybliżył twarz do mojej. Pocałował mnie.
~*~
I znowu to zazdrość, która mną szargała zagościła w moich żyłach. Miałam ochotę wykrzyczeć tym wszystkim dziewczynom patrzącym się na Harry'ego, że to mój narzeczony i że nie lubię jak ktoś rozbiera go wzrokiem. Harry chyba się tym nie przejmował, ale gdy jakiś facet tylko na mnie spojrzał ten skopywał go w ziemie swoim lodowatym spojrzeniem. Postanowiłam się tym nie przejmować...wiedziałam przecież że Harry mnie kocha. Rozłożyliśmy się tak gdzie było najmniej plażowiczów. Smażing, plażing-to był nasz cel na dziś. Śmialiśmy się i chlapaliśmy w morzu kilka godzin. Było cudownie. Tak właśnie wymarzyłam sobie te wakacje.
-Idziemy do restauracji na obiad? A potem może jakiś drink? -Chętnie zwinęliśmy nasze rzeczy i poszliśmy do lokalu niedaleko plaży. Usiedliśmy na dworze. Nigdy nie jadłam tego co było w karcie dań.
-Na co masz ochotę ? -Zapytał Harry wpatrując się w menu
-Nie wiem. Może krewetki. Nigdy ich nie jadłam. Chłopak zawołał kelnera. Młody chłopak zwinnym krokiem podszedł do nas
-Poprosimy krewetki z makaronem i smażone małże.
-życzycie sobie państwo coś do picia ?
-Ja bym chciała sok pomarańczowy-powiedziałam spoglądając na chłopaka
-A więc dwa razy sok pomarańczowy. Nie czekaliśmy zbyt długo.
~*~
-Jak ci idzie szykowanie?-zawołał Harry z salonu
-Nie wiem co nałożyć. Chodź tu na chwilę.
Usłyszałam szybkie kroki na schodach. Chwilę później był już w sypialni po której porozrzucane są chyba wszystkie moje ciuchy.
-no i? W co mam się ubrać?
-hmmmm może to? -powiedział biorąc do ręki czarną sukienkę.
-Dobra idę przymierzyć-chwyciłam materiał i pobiegłam do łazienki po drodze dając Harry'emu buziaka ________________
Oczami Harry'ego

-I jak? -zapytała wchodząc do pokoju
-Idealnie
Widziałem jak jej policzki się rumienią. Nie wiem czy zdała sobie z tego, że dzieje się to bardzo często. Podeszłem do niej. Owinąłem ręce wokół jej tali i podniosłem wzrok który wbiła w ziemię. Już miałem ją pocałować gdy do rozległ się dzwonek do drzwi. Westchnąłem i dałem jej buziaka, pobiegłem otworzyć. To Niall i Jennifer. Zaprosiłem ich do środka. Nie doszliśmy nawet do salonu, gdy ze schodów zbiegła Zoe. Wyglądała naprawdę niesamowicie. Przytuliła Jennifer i Niall'a.
-idziemy ?-zapytała łapiąc mnie za rękę
-tak.
Ja prowadzę -krzyknął blondyn.
  Zaśmialiśmysię. Mimo tych dwudziestu lat umiał i lubił się bawić. Wsiedliśmy do samochodu. Ja i Niall'em z przodu a dziewczyny do tyłu, powiedziały że chcą pogadać. Próbowaliśmy usłyszeć o czym rozmawiają. -Ale nasi faceci są super nie? -usłyszałem głośny głos Jennifer, chyba zauważyły. Przez resztę drogi chichotały i pytały nas o coś na co nie znaliśmy odpowiedzi. Chciały nas pogrążyć? Nareszcie dojechaliśmy do clubu. W środku było naprawdę dużo ludzi. Od razu podeszliśmy do baru i zamówiliśmy drinki. Barman postawił przed nami 4 kieliszki z kolorową cieczą. Wypiliśmy i poszliśmy tańczyć. Widziałem uśmiech na ustach Zoe. Była szczęśliwa.
-Harry chodź na chwilę-kuzyn szarpnął mnie za koszulkę odrywając od dziewczyny.
Ręką dałem znak, że zaraz wrócę. Wyszliśmy na tyłu lokalu. Niall wyciągnął z kieszeni jakiś woreczek z białym proszkiem. Nie mogę uwierzyć mówił, że z tym skończył.
-Chcesz?-zapytał
-Nie, ja już nie ćpam-nie było nawet mowy. Obiecałem to Zoe
 -Żartujesz?
-nie-czemu miałbym żartować?
-bierz albo powiem jej coś czego na pewno o tobie nie wie.
-Horan za dużo wypiłeś, uspokój się
-Chcesz żeby się dowiedziała się o tych pobiciach, gangach i o tych wszystkim panienkach, które miałeś na pęczki.
-Nie szantażuj mnie. Zoe wie o mnie więcej niż ci się wydaje.
-A wie o Vanessie?
Serce zaczęło walić mi jak oszalałe. Przecież gdy Zoe się o niej dowie zostawi mnie a dobrze wiedziałem, że Niall pod wpływem jest w stanie zrobić wszystko. Wziąłem od niego woreczek i wysypałem trochę na rekę. Nie byłem dumny, że to robię, ale nie miałem wyjścia. I wtedy w najgorszym momencie weszła Zoe. W mgnieniu oka po jej polikach zaczęły spływać łzy. Nie powiedziała nic tylko wybiegła a ja zaraz za nią. Przedzierała się przez tłum ludzi. Gdy była już ba dworze ruszyła chodnikiem z stronę willi. Na szczęście nie należy do tych najszybszych. Dogoniłem ją. Próbowała mi się wyrwać.
-Zoe stój, uspokój się Nie chciała mnie słuchać.
-Nie Harry. Obiecałeś mi, że do tego nie wrócisz. Wiesz jaki po tym jesteś
-zoe ja nie chcia....
-Ale to zrobiłeś! -nigdy nie widziałem jej tak wściekłej. Nie wiedziałem co mam zrobić. Upadłem przed nią na kolana. Czułem, że z moich oczu wylewają się łzy. Nie chciałem wkopać Niall'a...nie moglem.
-Wybacz mi, błagam. To był ostatni raz, przyrzekam. Zoe ja cię kocham i nie chcę cię stracić przez coś takiego. Jeśli mi nie wybaczysz i mnie zostawisz obiecuję, że popełnię samobójstwo. Skocze z mostu. Widziałem przerażenie w jej oczach. Wiedziała, że nie żartuje. Również uklękła. Czułem się tak jak wtedy, gdy siedzieliśmy na ziemi pod drzwiami prowadzącymi na strych
-Jeśli ty skoczysz to ja też-na jej buzi znów zawitał uśmiech. Mały ale jednak jest
-obiecałam ci, że nigdy nic nas nie rozdziali i ja zamierzam dotrzymać słowa.


_______________________________________________
W końcu napisałam...po raz pierwszy w głowie miałam taką pustkę. Mam szlaban więc BFF dodała za mnie ten rozdział. Siedziałam wczoraj do 1 i pisałam. Jutro o 3 rano wyjeżdżam i wroce dopiero 2 sierpnia do tego czasu nie będzie rozdziałów
.

środa, 24 lipca 2013

Dziękuję

W ostatnim czasie dostałam pięć nominacje do The Versatile Blogger
1. http://theimpossible-becomes-possible.blogspot.de/
2.http://turn-you-face.blogspot.co.uk/
3.http://londyyn.blogspot.com/2013/07/the-versalite-blogger.html
4.http://imaginyoonedireciom.blogspot.com/p/the.html
5.http://pomimoboluszczesciewzyciu.blogspot.com/p/the-versatile-blogger.html

Dziękuję za te nominacje...za te i wszystkie inne. Cieszę się, że ktoś docenia moją pracę. Nigdy nie spodziewałam się, że zajdę z tym blogiem tak daleko :') Łzy mi się cisną na oczy, gdy widzę statystyki i to jak wiele osób odwiedza mojego bloga. To niesamowite. Dziękuję Wam jeszcze raz <3

zasady konkursu:
1. podziękuj nominującemu na jego blogu
2. pokaż nagrodę the versatile blogger u sb na blogu
3. napisz 7 faktów o sb
4. nominuj 15 blogów, które na to zasługują
5. poinformuj ich o tym

Nagroda:


Fakty o mnie:
1. "Doszłam do tego punktu, w moim życiu, że już mnie to nie obchodzi czy ludzie mnie lubią. Jeśli tak super, jeśli nie ok."
2. We wrześniu zacznę 2 klasę gimnazjum
3. Chce żyć pełnią życia i nie przejmować się tym co mówią inni
4.Kiedyś lubiłam w-f teraz go nienawidzę
5. Uważam, że Londyn to najpiękniejsze miasto w jakim byłam
6. Jedno z moich marzeń związanych z logiem to wejść tu gdy wrócę z wyjazdu [1 sierpnia] i zobaczyć masę komentarzy
7. Kocham rysować, ale nie mam zbytnio czasu by to robić :/

Nominowane bloga:
1.http://dare-to-dreams-with-1d.blogspot.com/
2-15. [szukam]

Niestety nie mam zbytnio czasu na czytanie dlatego też jest tu tylko jeden blog :/ z czasem dodam więcej :)


A I JESZCZE COŚ...JUTRO NA 100 % POJAWI SIĘ ROZDZIAŁ....KOLEJNY BĘDZIE DOPIERO 2 SIERPNIA BO WYJEŻDŻAM

niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 46


Gdy zjedliśmy śniadanie ciągle leżeliśmy w łóżku. Chciałam by tak minął dzisiejszy dzień, ale przecież byliśmy na wakacjach a na dodatek dziś urodziny Harry'ego.
-A więc jak, chcesz poznać mojego kuzyna? -zapytał patrząc na mnie
-Jasne -naprawdę chciałam go poznać
-A więc się ubieraj i jedziemy
Byłam zaskoczona. Niedawno wstaliśmy a on już chce jechać? Jednakże ja nie miałam nic przeciwko. Jeszcze nieco zaspanym krokiem poszłam w stronę łazienki zabierając p
o drodze ciuchy. Wzięłam szybki prysznic i nałożyłam czarne spodenki, białą koszulkę z flagą UK oraz moje ukochane bordowe Vansy. Włosy spięłam w wysoki kucyk.
-Ok a więc niedługo będziemy...no... do zobaczenia-usłyszanym rozmowę telefoniczną Harry'ego
-Jestem gotowa.
-Wyglądasz cudnie-powiedział mijając mnie i wchodząc do pomieszczenia z którego przed chwilą wyszłam.
Usiadłam na łóżku i czekałam. Po chwili wyszedł. Wyglądał...chyba jak anioł, kosmyki ciemnych lokować opadały na jego czoło, szare spodenki i biała koszulka świetnie podkreślały jego mięśnie...cholera teraz to ja dopiero będę zazdrosna. Widząc jak mu się przyglądam, podszedł do mnie.
-Idziemy? -zapytał
-Tak-odpowiedziałam wesoło i wstałam z łóżka. Chwyciłam torebkę i wyszliśmy. Harry jak zwykle otworzył mi drzwi. Szczerze to trochę bałam się tego spotkania. Pytanie czy kuzyn Harry'ego mnie polubi nie dawało mi spokoju. Nim zdarzyłam się porządnie zastanowić co powiem, jak się zachowam, byliśmy już pod domem chłopaka, którego imienia nawet nie znałam. Styles chwycił moją dłoń i weszliśmy na ogromną posiadłość ogrodzoną murem. Staliśmy już przed drzwiami gdy głośno przełknęłam ślinę
-Będzie dobrze-usłyszałam pocieszający głos ukochanego
-A jeśli mnie nie polubi?
-nie żartuj-po tych słowach Harry nadusił przycisk przy drewnianej powłoce. Chwilę później w drzwiach pojawił się wysoki...lecz nieco niższy do loczka, blond chłopak o oczach koloru oceanu. Był naprawdę przystojny
-W końcu jesteście -powiedział nieznajomy przytulając mojego towarzysza-ty musisz być Zoe, tak?
-Tak to ja a ty jesteś...?
-Niall, miło mi cię poznać
-Mi też
-dobra może wejdziemy? Czy będziemy tutaj stać? -zapytał brunet
Niall odsunął się krok do tyłu robiąc nam miejsce byśmy mogli przejść. Moim oczom ukazały się wielkie schody. Dom bym monumentalny. Panował w nim nie jak się większości pewnie wydaje przepych, lecz po prostu nowoczesność. Nie wiedziałam co mam sobą zrobić dopóki chłopak nie skierował nas na taras z którego widać było morze. Chwilę później znów dołączył do nas blondyn, tym razem z jakąś o wiele niższą od niego brunetką. Z pewnością byli parą.
-To jest Jennifer, moja dziewczyna -wytłumaczył
-Hej-jej głos był miękki i stonowany.
-Nie wiedziałem, że kogoś masz-czy Harry miał o to do niego pretensje? Czemu?
-Nie było okazji
-Usiądźmy może? Napijmy się wina. -Zaproponowała dziewczyna
-Dobry pomysł -zgodziłam się z nią
-A więc co was tu sprowadza? -ciekawość chłopaka wcale mnie nie zdziwiła
-Wakacje. Musimy trochę odpocząć, nie?-spojrzał na mnie i pocałował w policzek.
-Wiele się ostatnio wydarzyło-dodałam
Rozmawialiśmy kilka dobrych godzi. o wszystkim. O tym jak się poznaliśmy. O wszystkim co powinna wiedzieć rodzina. Niall i Jennifer też wiele nam o sobie opowiedzieli.
~*~
Cały dzień spędziliśmy u Horana i jego dziewczyny. Byłam wykończona. Gdy tylko weszliśmy do domu od razu poszłam do łóżka. Nie zważałam na to, że mam buty, rzuciłam się na posłanie. Było takie wygodne, doszczętnie wypełnione zapachem Harry'ego. Już prawie zasypiałam gdy usłyszałam śmiech loczka stojącego w drzwiach, ale byłam zbyt śpiąca by się tym przejąć. Czułam jak ściąga z moich stóp buty i kładzie się obok. Chyba też nie specjalnie palił się do tego by się przebrać. Położył ręce na moim brzuchu przysuwając mnie do niego. Położył głową na moim ramieniu, łaskocząc je lokami. Złożył na nim kilka całusów i obrócił mnie tak, że teraz leżałam na plecach. Zieleń jego oczu była przepiękna, pełna radości i miłości.





-kocham cię, Zoe
-Wiem o tym. Ja ciebie też kocham
-Obiecuję, że zapamiętasz te wakacje do końca życia-pocałował mnie w usta i położył głowę na wysokości moich żeber-jutro będzie niesamowity dzień
-co ty kombinujesz?
-zabiorę cię gdzieś a teraz już śpij, wiem że jesteś wykończona.
~*~
Prawie całą noc nie mogłam spać. Byłam nie przyzwyczajona do takich temperatur. W Londynie non stop padał deszcz i było zimno a tu...słońce i zero chmur. Zdziwiło mnie trochę, że o tak wczesnej porze Harry nie leżał jeszcze w łóżku. Na jego poduszce znalazłam karteczkę na której było napisane "Wyjdź na taras". Serio? Co on wyprawia? Chciałam się jak najszybciej przekonać. Wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam na taras. To było coś pięknego. Bukiety oleandrów, pięknie udekorowany stolik i Harry. Ze zdziwienia otworzyłam buzię. Kiedy? Jak?
-Harry?
-Nie mów nic, to randka
-O której nic nie wiedziałam? -próbowałam się z nim droczyć
-To już wiesz-uśmiechnął się- i tak byś się zgodziła
-Jasne, że tak, ale jest 8 rano.
-To co?
-W sumie to nic
Powiedziałam siadając na krześle. Harry usiadła na przeciwko mnie. Wpatrywał się we mnie niczym w obrazek

-----------------------------------------------

Specjalnie dla Was nie spałam pół nocy i pisałam to. Położyłam się o 2 i wstałam o 6 by skończyć. A więc teraz ja trochę odpocznę a wy komentujcie. Wynagrodźcie mi zarwaną noc xD :*

sobota, 20 lipca 2013

...

Hejka

Jutro dodam rozdział i mam do Was prośbę...nie pytajcie się mnie kilka razy dziennie kiedy rozdział, bo to mnie już trochę denerwuje. 
Dziękuje 

Kasia
xx

czwartek, 18 lipca 2013

*BARDZO WAŻNE*

*BARDZO WAŻNE*
(nie na temat bloga)
Wszyscy zaangażowali sie w urodziny Niall'a które są za 2 miesiące i zapomnieli o Liam'ie Ja jednak nie zapomniałam, dlatego właśnie postanowiłam zrobić dla niego filmik urodzinowy. WYSYŁAJCIE ZDJECIA Z KARTKAMI Z NAPISEM "HAPPY BIRTHDAY LIAM" LUB COŚ W TYM STYLU. ŻEBY BARDZIEJ WAS ZMOBILOZOWAĆ POWIEM TYLKO JEDNO "ZRÓBMY TO DLA LIAMA I POKAZMY JAK BARDZO GO KOCHAMY". ZDJECIA WYSYŁAJCIE NA kasia695@onet.pl DO 25 SIERPNIA W TREŚCI WPISUJCIE SWOJE TT A JEŚLI NIE MACIE TO IMIONA. UDOSTĘPNIAJCIE TO. NIECH JAK NAWIECEJ DIRECTIONERS WIE
Ja jestem organizatorem więc...możecie zapraszać mnie do znajomych :)
Pomóżcie...wiem, że razem damy radę zrobić mu niesamowity prezent 
Kasia
xx

środa, 17 lipca 2013

Rozdział 45

Siedzieliśmy oboje owinięci kocem
-Tu jest pięknie-powiedziałam wpatrując się w zachodzące słońce
-owszem. Chodźmy już. Zaczyna się robić późno.
-Masz rację. Przez ciebie mam mokrą koszulę
-Nadal?
Pokiwałam twierdząco głową i ruszyłam w stronę wody. Nim się spostrzegłam Harry stał obok mnie z gołą klatą
-Moja jest sucha-powiedział dając mi swoją koszulkę-nałóż ją.
Nie protestowałam i od razu wsunęłam ją przez głowę.
-Ślicznie wyglądasz w moich koszulkach-powiedział, jak wcześniej biorąc mnie na ręce.
~*~
-Czy gdybyś mógł cofnął czas i mnie nie poznać, zrobiłbyś to? -Zapytałam siedzącego obok mnie Harry'ego.
-Oszalałaś? To byłby największy błąd w całym moim życiu...a ty? Zrobiłabyś to?
-Nie Harry-spojrzałam na niego-jesteś najlepszą osobą jaką kiedykolwiek poznałam i nie oddałabym tego za nic w świecie
Tak właściwie to nie wiem czemu zapytałam. Chyba chciałam się upewnić. Ale czy to, że tyle razy mówił jak mnie kocha, nie wystarczy?
-Nigdy, przenigdy nie myśl, że mógłbym przestać cię kochać, słyszysz?-powiedział przytulając mnie mocniej do siebie i całując w czoło.
-Przepraszam, że o to pytałam.
-Nic się nie stało, kochanie. Chodź popływamy w basenie. Nie, nie zapomniałem, że nie umiesz pływać, ale chyba czas, żebyś się nauczyła.
-Ok idę się przebrać-powiedziałam i pobiegłam do pokoju. Wyciągnęłam z szafki strój i poszłam do łazienki. Gdy wyszłam Harry pływał już w basenie. Chyba mnie nie widział. Usiadłam na skraju zbiornika i zanurzyłam nogi. Mimo też, że było już naprawdę późno woda nadal była ciepła. Nagle zobaczyłam jak loczek się wynurza i zbliża się do mnie.
-Chodź -powiedział chwytając mnie za nadgarstki
-Harry, chyba wolę zostać tu. Przepraszam ale ja się boje
-Nic ci się nie stanie.
-Kochanie muszę ci coś powiedzieć.
-No mów
-Ale usiądź tu-powiedziałam kładąc rękę na posadzkę dając Harry'emu do zrozumienia ze chcę by wyszedł. Zrobił to.
-A więc o co chodzi?
-Ja miałam kiedyś siostrę
-co?-moje wyznanie bardzo go zaskoczyło
-Była ode mnie starsza. Gdy ja miałam 4 lata byłam z nią w basenie. Byłyśmy same bo nasi rodzice pojechali do pracy. Nie pozwalali nam wchodzić do wody ale nie posłuchałyśmy. No i ona dostała skurczu i zaczęła tonąć. Ja byłam za mała, żeby cokolwiek zrobić. I Emily utonęła. Od tamtej pory boję się pływać gdziekolwiek-mówiłam ze łzami w oczach.
-Zoe, spokojnie. Ciiii. Teraz jestem tu ja. Jesteśmy starsi a ja nie pozwolę by coś ci się stało. Przy mnie jesteś i zawsze będziesz bezpieczna, słyszysz? -otulił mnie opiekuńczo ramieniem i otarł moją łzę.
Wskoczył z powrotem do basenu.
-Ufasz mi?
-Ufam
-To chodź-powiedział łapiąc mnie w talii i przyciągając do siebie. W mgnieniu oka znalazłam się w wodzie, ale nie zanurzyłam się cała. Owinęłam ręce wokół szyi Harry'ego i nie puszczałam ani na chwilę. Przywarłam mocno do jego torsu. Czułam bicie jego serca.
-Nie bój się -wyszeptał do mojego ucha i odsunął się lekko-zanurzę się a ty zaraz za mną ok? -pokiwałam twierdząco głową.
W pewnej chwili chłopak gdzieś zniknął. Zobaczyłam tylko burzę loków pod wodą. Nagrałam dużo powietrza i zrobiłam to co on. Nie zdarzył nic zrobić, od razu go pocałowałam.

~*~
Dzisiaj 1 luty, urodziny Harry'ego. Jeszcze w Londynie kupiłam mu łańcuszek z zawieszkę przedstawiającą papierowy samolocik. Korzystając z okazji, że jeszcze spał poszłam zrobić śniadanie. Lodówka była wyposażona w najróżniejsze produkty, ale ja nie byłam  w stanie zrobić nic innego niż naleśniki. Nie dlatego, że nie potrafiłam, po prostu wiedziałam, że Harry zaraz się obudzi a naleśniki to najszybszy sposób na śniadanie. Położyłam talerze na tacy i poszłam do pokoju. Wyciągnęłam z szuflady podłużna pudełko z łańcuszkiem. Akurat w tym momencie się obudził.
- Wszystkiego najlepszego-powiedziałam kładąc tacę na łóżku
-Wiesz, że nie musiałaś? 
-Musiałam -powiedziałam dając mu prezent
-Zoe...
-Otwórz....proszę
Posłuchał. Otworzył czarne pudełeczko. Widziałam uśmiech na jego ustach. 
-Dziękuję, jest super-powiedział dając mi buziaka. Zapiął go sobie na szyi, pasował do niego. W sumie to on był tak ten samolocik, po nim też można było się wszystkiego spodziewać. 


----------------------------------------------------------------------------
No więc jest :) I jak? Ostatnio jest trochę gorzej z komentarzami :( Jeśli wam się podoba to komentujcie :) Dzięki komentarzom po prostu lepiej mi się pisze :) 




poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 44



-A to za co? -zapytał ukazując dołeczki w polikach
-Żebyś nie gadał-zaśmiałam się-i błagam wyjdźmy już z tego basenu. Nie jestem fanką pływania w ciuchach.
Owinęłam mocniej ręce wokół jego szyi i wyszliśmy na kafelki. Położyłam się na trawie. Byłam trochę zmęczona lotem. Wpatrywałam się w niebo. Było inne niż w Londynie...bezchmurne, idealnie błękitne, po prostu piękne.
-Idziemy na plaże?-zapytał Harry kładąc się obok. Zatracona w podziwianiu nie usłyszałam pytania. Ułożył głowę na moim brzuchu i spojrzał na mnie.
-Zoe?
-Tak?-ocknęłam się
-Pytałem czy masz ochotę iść na plaże 
-Jasne
Wstałam i podałam Harry'emu rękę. Poszliśmy przebrać się z tych doszczętnie przemoczonych ciuchów. Nałożyłam dżinsowe spodenki oraz białą koszulkę odkrywającą brzuch. Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam Harry'ego z białych spodenkach i szarej koszulce. Spakowałam do torebki krem, okulary, portfel i nasze telefony. Plaża nie była daleko. Myślałam, że się przejdziemy albo wezwiemy taksówkę, Harry jednak nie przestawał mnie zaskakiwać. Przed domem stał piękny czarny samochód z rozsuwanym dachem.
-Jakie masz dla mnie jeszcze niespodzianki co?-powiedziałam z uśmiechem
-Zobaczysz-otworzył mi drzwi auta po czym pocałował w policzek
~*~
To było nie do zniesienia. Widziałam jak te wszystkie dziewczyny rozbierały Harry'ego wzrokiem a mnie zabijały, dusiły albo katowały. Chłopak chyba wyczuł moje zdenerwowanie, bo owinął mocniej rękę wokół mojej tali
-Zazdrosna jesteś. Widzę to-wyszeptał do mojego ucha-ale pamiętaj ja jestem tylko i wyłącznie twój a ty jesteś tylko i wyłącznie moja...a teraz czas na kolejną niespodziankę-powiedział wchodząc na jacht przycumowany do kładki. Czy on sobie ze mnie żartuje? Wynajął jacht? Jak? Skąd wziął tyle kasy? A tak "zabezpieczanie" które zbierali dla niego jego rodzice.
-Nie-powiedziałam z niedowierzaniem
-Tak
-Nie-zaczęłam się śmiać.
Rzucił ręcznik za pokład i podbiegł do mnie. Wziął mnie na ręce i wniósł na pokład.
-Chcę cię gdzieś zabrać -powiedział i chwycił za ster.
Co on kombinuje? I czy ja dobrze widzę? Czy Harry kieruje jachtem? Usiadłam na sofie obok niego. Wpatrywałam się w niego dobrych kilka minut. Widziałam że jest mu gorąco a te jego włosy jeszcze bardziej to pogarszały. Wstałam nie mogąc patrzeć jak się męczy. Myślałam, że razem zemdleje. Zdjęłam z głowy swój kapelusz i nałożyłam go na jego głowę. Wyglądam tak uroczo. Włączyłam wiatrak i wyciągnęłam z małej lodówki butelkę wody. Odkręciłam ją i przystawiłam ją do ust Hazzy
-Pij
-Ale mi sie nie...
-Powiedziałam pij-brzmiałam bardziej jak jego mama, która nie chce, żeby jej mały kochany synek się odwodnił.
Posłuchał.
-I co szczęśliwa? A tak w ogóle to jak wyglądam w tym kapeluszu? -zaśmiał się
-Dość seksownie- w końcu szczerość to podstawa
-Jesteśmy
Wstałam by lepiej zobaczyć to co chciał mi pokazać. Nie wierzę własnym oczom. Piękna plaża otoczona skałami. Nie było tam nikogo, tylko my. Chłopak zarzucił kotwice. I co, że ja mam teraz wskoczyć do wody? O nie...ale chwila tam nie jest wcale tak głęboko. Nim się spostrzegłam Harry był już w wodzie, która sięgała mu do pasa.
-Chodź królewno
-Harry ja...
-No chodź, wezmę cie na ręce, ale weź ręczniki.
Chwyciłam dwa materiały i zarzuciłam je sobie na szyi. Zawahałam się niczym zeszłam po drabince. Ale przecież ON tam jest, czeka na mnie. Stałam już na ostatnim szczeblu, kiedy poczułam jak ktoś bierze mnie na ręce.

Postawił mnie na piasku i od razu złapał moją dłoń.
-Tu jest niesamowicie. Skąd ty znasz taki miejsca?
-Mój kuzyn tu mieszka. Gdy kiedyś u niego byłem pokazał mi kilka miejsca. Trudno by o czymś takim zapomnieć
-Masz tu rodzinę?
-Kuzyna. Ma 20 lat. Jak chcesz możemy się do niego jutro wybrać.
-Chętnie. Chodź rozłożymy się. A tak przy okazji naprawdę pasuję ci ten kapelusz.
Moja słowa bardzo go rozśmieszyły. Rzucił moje rzeczy na ziemie i poniósł tak, żebym mogła owinąć nogi wokół jego brzucha. Nagle ruszył w stronę wody. Cholera. No i znowu nasze ciuchy będą całe mokre.
-Harry!!!-krzyknęłam, ale było już za późno. Chłopak zdarzył wbiec do morza, która sięgała mu do kolan.
-Nawet się nie warz-zagroziłam mu, bo dobrze wiedziałam co chce zrobić...i się nie myliłam, wrzucił mnie do wody.


 Mógł przynajmniej poczekać aż się przebiorę, ale nie, po co? Już chciałam go za to opieprzyć, ale złożył na moich ustach pocałunek, którego nie chciałam psuć. Przybliżył się i przytulił mnie do siebie
-Weź głęboki oddech
-Co?! -zrobiłam co kazał i bardzo dobrze, bo ten wariat przechylił się do tyłu i teraz już cali byliśmy mokrzy. Cały czas mnie całował. Czułam, że te wakacje będę najlepsze w moim życiu i nigdy, przenigdy ich nie zapomnę.



---------------------------------------------------------------------
I jak? :) Mam nadzieję, że się podoba. Zaskakujecie mnie coraz bardziej jest tu już prawie 29.500 wyświetleń. Jak to możliwe? Bloga założyłam 1 maja :) Dziękuję Wam z całego serducha <3 

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 43



Trzymając dwa kubki gorącej herbaty poszłam na piętro. Lekkim kopnięciem nogi otworzyłam drzwi. Harry już tam był, w łóżku, spał. Uśmiechnęłam się sama do siebie gdy to zobaczyłam. Kilka kosmyków mokrych włosów spoczywało na jego czole. Odstawiłam napoje na stolik. Wolnym krokiem podeszłam do niego i położyłam się obok. Oparłam się na łokciu. Opuszkami palców pogładziłam jego twarz. Był jak dziecko...małe bezbronne dziecko. Złożyłam jeden słodki pocałunek na jego policzku i również poszłam wziąć prysznic.
~*~
-Zoe, wstawaj. Musimy się szykować-powiedział Harry wyłączając budzik. Tak strasznie mi się nie chciało wstawać. No ale co ja mogłam na to poradzić. Wstałam i ledwo przytomna weszłam do kuchni. Na stole stało już śniadanie. Tak naprawdę nie miałam ochoty nic jeść, ale oczywiście Harry nie chciał o tym słyszeć. Szybko zjadłam i dopiero zdałam sobie sprawę, że do wyjścia zostało nam tylko pół godziny. Pobiegłam do pokoju. Chwyciłam ciuchy leżące na fotelu i pośpiesznie poszłam do łazienki. Zrobiłam lekki makijaż i wyprostowałam włosy. Zostało nam jeszcze dziesięć minut. Wszystkie walizki były już spakowane do samochodu, chciałam pożegnać się z Julią ale najwidoczniej spała, bo na dół zszedł tylko Lou. Gdy mieliśmy już wychodzić usłyszałam zbiegająca po schodach przyjaciółkę. Nie zdążyłam wypowiedzieć ani słowa. Julia rzuciła mi się na szyje i dała całusa w policzek.
-Uważajcie na siebie i życzę wspaniałego wypoczynku-powiedziała przenosząc wzrok na Harry'ego.
-Wrócimy za tydzień. Tylko nie roznieście domu-zaśmiałam się i ruszyłam w stronę auta. Pomachałam im na pożegnanie i odjechaliśmy. Nie mogłam uwierzyć, że znów jest dobrze, że znów jest tak jak miało być. Byłam szczęśliwa...naprawdę byłam szczęśliwa. Dawno nie czułam się tak jak wtedy. Na lotnisku był straszny tłok, wszyscy się gdzieś spieszyli. Zatraceni byli w pośpiechu. To smutne, tak bezmyślnie odbierać sobie to co najważniejsze...czas. Nasz samolot odlatywał dopiero za 20 minut.
-To będą wspaniałe... kawacje?  Ferie? Na pewno wspaniały tydzień razem-powiedział całując mnie w czoło i obejmując mocniej. Czy on myśli, że jestem głupia i nie wiem, że tak naprawdę chodziło mu o to, żeby odpędzić wzroki innych mężczyzn? Udawałam jednak, że tego nie widzę. Przy wejściu pokazaliśmy bilety, trochę obawiam się tego lotu. Usiedliśmy z Harry'm na swoich miejscach.
-Proszę wszystkich o zapięcie pasów-powiedziała kobieta ubrana w czarną sukienkę, założę się ze to była stewardessa -następny przystanek Calella

Poczułam, że startujemy. Mocno ścisnęłam rękę Harry'ego.

-Nie bój się-wyszeptał i opiekuńczo mnie przytulił.

Byłam przerażona, ale jednocześnie czułam się bezpieczna.
-Masz, tak szybciej zaśniesz i nie będziesz czuła, że lecimy- powiedział i podał mi jedną słuchawkę, on miał drugą. Właśnie leciała moja ulubiona piosenka.

"Close your eyes,Let me tell you all the reasons why
I think you’re one of a kind.
Here’s to you,
The one that always pulls us through,
You always do what you gotta do,
You’re one of a kind,
Thank God you’re mine."

Te słowa od razu dobiegły do mojego ucha. Od razu zapomniałam, że jestem wysoko nad ziemią, moja fobia przeminęła. Jestem tu z Harry'm i tylko to się liczy. Chłopak miał rację, w mgnieniu oka zasnęłam.
Miłość-to uczucie, które od dawna zagościło w moim sercu i wątpię, żeby kiedykolwiek stamtąd wyszło...i dobrze. Pierwszego dnia w Londynie, gdy zobaczyłam Harry'ego, w życiu bym nie powiedziała, że będę z nim mieszkać, że będę leciała z nim do Hiszpanii i że będziemy brali ślub. No właśnie co z tym ślubem? Minął miesiąc od oświadczyn Harry'ego a my nie mieliśmy jeszcze kompletnie nic ustalonego. Po powrocie musimy o tym porozmawiać. Szkoda, że ani moich ani jego rodziców tam nie będzie. Pamiętam tę rozmowę...chyba najtrudniejszą w moim życiu, jak opowiedzieliśmy sobie o ich śmierci. Ale chyba właśnie to nas wtedy do siebie zbliżyło. Chwila...czemu ja teraz o tym myślę? Nie lepiej myśleć o tych dobrych chwilach? O wesołych miasteczku, o naszym pierwszym pocałunku, o sylwestrze w Paryżu i o oświadczynach na oczach milionów ludzi...to są chwile, które chcę pamiętać.
-Podchodzimy do lądowania-właśnie tymi słowami zostałam obudzona. Wyjrzałam przez małe okienko...BOŻE, tu jest przepięknie. Idealnie błękitne morze, plaża...raj. 
~*~
-tu będziemy mieszkać? -zapytałam zaskoczona, widząc wielką willę z basenem
-Tak- uśmiechnął się 
-Chyba sobie żartu robisz-powiedziałam zatrzymując się tuż przed bramą. 
Gdy mężczyzna, który pomógł  nam wnosić bagaże odjechał, Harry podszedł do mnie i chwycił moją twarz w ręce.
-Ja nigdy nie żartuję, kochanie
Wziął mnie na ręce i wniósł na posiadłość. Myślałam, że od razu wejdziemy do środka, jak cywilizowani ludzie, ale już zdążyłam się przekonać, że Harry do takich ludzi nie należy. Idąc koło basenu niby przypadkiem się potknął i oboje wylądowaliśmy w wodzie. Czy on naprawdę zapomniał, że nie umiem pływać? 
-Harry-krzyknęłam znikając pod taflą wody
Nie minęła nawet sekunda, gdy poczułam czyjeś ręce owijające się wokół mojej tali. Wynurzyliśmy się.
-Oszalałeś?!-krzyknęłam 
-Zoe ja...
-Zamknij się- powiedziałam udając złą, ale tak naprawdę nie byłam.
-Prze...
Nie dałam mu dokończyć. Momentalnie przywarłam swoimi ustami do jego.

------------------------------------------------------------------
Podoba się? 

środa, 10 lipca 2013

Rozdział 42



...I podszedł bliżej. Wspiął się na łóżko i położył obok mnie.
-Wyjedźmy-wyszeptał do mojego ucha
-Gdzie?
-Jak najdalej...tylko ty i ja.
-Ale...
-Proszę.
Nie mogłam mu odmówić. Zgodziłam się. Chyba wiedział, że to zrobię, bo od razu pokazał mi dwa bilety na samolot do Hiszpanii. Mieliśmy mieszkać tam 2 tygodnie w wynajętej willi. Najlepsze było to, że za kilka dni są urodziny Harry'ego.
-A Lou i Julia?
-Zostaną tutaj...przecież nie mają dwóch lat.
W sumie to prawda, ale i tak bałam się ich zostawić razem, samych na dwa tygodnie.
-Trzeba się pakować...jutro lecimy.
-Harry...
-Wiem, że się boisz, ale obiecuję, że przy mnie nic ni się nie stanie-jakbym o tym nie wiedziała
-Wiem, Harry.
Zanim zdążyłam jeszcze cokolwiek powiedzieć, pocałował mnie. Był wtedy taki słodki.
-Jesteś głodna?
-tak, a co znów robisz omlet?
-dla ciebie wszystko księżniczko.
Uśmiechnęłam się gdy to powiedział. Tak właściwie uśmiechałam się zawsze gdy tylko go widziałam. Nigdy przy nikim nie czułam się tak jak właśnie przy nim.
-Zawieziesz dzisiaj mnie i Julie do galerii? Muszę sobie kupić parę rzeczy.
-ok. O której?
-Jak najszybciej, przecież wiesz jak wyglądają moje zakupy.
Pocałował mnie w czoło i wyszedł po drodze zakładając koszulkę.

~*~

-O której mam po was przyjechać? -zapytał chłopak.
-Zadzwonimy po ciebie-krzyknęła Julia.
A więc czas rozpocząć szał zakupów. Pierwsze co zrobiliśmy po wejściu do sklepu to skierowałyśmy się do działu z sukienkami. Nic niestety nie przykuło szczególnie mojej uwagi.
-A to?-krzyknęła dziewczyna z drugiego końca pomieszczenia. Trzymała w ręce piękną białą sukienkę do kolan. Pokazałam gestem ręki, że mi się podoba. Julia podbiegła do mnie wręczając mi ciuch. Poszłam do przymierzali. Ta kiecka serio była piękna.
-Pokaż się -usłyszałam głos przyjaciółki zza drzwi. Wyszłam. Sama nie wierzyłam jak dobrze w niej wyglądam.
-Ładna, ale jest zbyt oficjalna, w sumie to po co mi taka sukienka?
-Na pewno ci się przyda- powiedziała z dziwnym uśmiecham
Postanowiłam ją kupić. Harry'emu na pewno się spodoba.
 Łaziłyśmy po galerii jakieś 4 godziny, w tym czasie kupiłam między innymi dwie sukienki, buty, kilka bluzek i czarny jednoczęściowy strój kąpielowy, nie chciałam by było widać moją bliznę.

~*~

-Pokaż co sobie kupiłaś-powiedział Harry, siadając na łóżku. Usiadłam obok i wyrzuciłam z toreb wszystkie cichy. Tak jak się spodziewałam, najbardziej spodobała mu się sukienka, którą wybrała Julia.
-Trzeba się pakować-poinformował
-Wiem-westchnęłam i zaczęłam składać ciuchy
-Idę po walizki
Tak naprawdę to nie wiedziałam jakie ciuchy mam wziąć, ale ostatecznie trochę się ich nazbierało. Ledwo wepchnęłam je do walizki. Harry'emu poszło o wiele łatwiej, może dlatego, że on nie miał koleżanki, która gadała mu co ma wziąć, bo "pewnie się przyda". Byłam wykończona całym tym dniem a na dodatek jutro o 6 rano mamy samolot. Harry przed chwilą poszedł wziąć prysznic a ja postanowiłam zrobić nam herbatę.
-Chcecie coś do picia?-zapytałam siedzących a salonie Lou i Julie
-Nie dzięki-odpowiedzieli jednocześnie
Gdy znów skierowałam się w stronę kuchni, usłyszałam słowa Louis'a "ciekawe czy to wyjdzie, Harry się tak starał" które mówił do mojej przyjaciółki. O co im wszystkim chodzi? Harry nagle zabiera mnie do Hiszpanii, Julia karze kupić białą sukienkę pod pretekstem, że pewnie wyskoczymy gdzieś na randkę, a teraz to. Czy oni coś przede mną ukrywają? Tylko co? Ale przecież mam spędzić 2 tygodnie z Harry'm nad słonecznym brzegiem morza śródziemnomorskiego, nie mogę się tym przejmować.


__________________________________________________________________________

WOW zaczynam nadrabiać...będę robiła wszystko co w mojej mocy by pisać tu codziennie... a przynajmniej w wakacje :) Komentujcie :) Jeśli macie jakieś pytania (nie ważne jakie) piszcie do mnie na aska http://ask.fm/Directionerka147

PODZIĘKOWANIA


Chciałabym Wam strasznie podziękować. 
Szczerze to nigdy nie sądziłam, że tak się wciągnę w pisanie czegokolwiek. Nie wierzę, że ponad 2 miesiące zdobędę tu 26 500 wyświetleń. Jesteście niesamowici. Dziękuję Wam za wszystko...to tylko dzięki wam nadal piszę i czerpię z tego niesamowitą radość. Nie umiem nawet ubrać w słowa tego ile wam zawdzięczam. Gdy zaczynałam to pisać myślałam, że nikt nie będzie tego czytał, lub że będzie pisać, że jestem beznadziejna.
Dziękuję 
Kocham
Żegnam 
Pa
Kasia
xxx

wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 41



Wtedy byłam chyba najszczęśliwszą osobą na ziemi. Harry znów będzie przy mnie.
Gdy wyszliśmy z sali, czekałam na Harry'ego. Po chwili wyszedł a ja od razu rzuciłam mu się na szyję. Przysięgam, że gdybym mogła stałabym z nim tak wiecznie.
-Widzisz? Obiecałem, że wyjdę-powiedział i przywarł do moich warg swoimi. Znów zaczęłam płakać, lecz tym razem to były łzy szczęścia. Chłopak objął mnie i podniósł do góry bym mogła owinąć nogi wokół jego talii. Położyłam głowę na jego ramieniu.
~*~

Stęskniłam się za tym naszym leniuchowaniem w łóżku. Nie ważne, że była 2 po południu. Cały czas byłam wtulona w jego tors. Bicie jego serca nigdy nie było tak wielkim ukojeniem na bliznę w moim sercu. Nie obchodziło mnie to, czy komuś się podoba, że z nim jestem czy nie, przeszliśmy w naszym życiu tak wiele, że nic nie było nas w stanie rozdzielić. Teraz byłam w stu procentach pewna, że to ten jedyny. Chciałam wyjść za niego i żeby już nic nigdy nie stanął na drodze do naszego szczęścia.
-Kochasz mnie? -jego pytanie mnie bardzo zdziwiło. Czemu o to pyta? Przecież zna odpowiedź.
-Oczywiście, że tak. Dlaczego pytasz?
-Pamiętasz tamten dzień, kiedy zabrałem cię do wesołego miasteczka?
-Tak, pamiętam jak wygrałeś dla mnie tego wielkiego misia.
-Wtedy się w tobie zakochałem, bez opamiętania się zakochałem. Od tamtej pory jesteś powodem dla którego wstaje codziennie rano, jesteś moim tlenem. To dla ciebie się zmieniłem.
Czułam jak głaszcze mnie po głowie. Przy nim czułam się bezpieczna. Nie ważne czy jestem w płonącym budynku, czy tonącym samochodzie, jeśli Harry jest przy mnie, jestem bezpieczna. Jednym zwinnym ruchem ręki, posadził mnie sobie na brzuchu, kładąc ręce na dół moich pleców.
-gdzie chcesz żeby odbył się ślub? -zapytał
-Już mówiłam... "nie ważne gdzie, ważne z kim"
Widziałam na jego twarzy uśmiech, ale taki...taki inny. Podniósł lekko głowę, owinęłam rękoma jego kark i również się przybliżyłam. Byliśmy milimetry od swoich ust. Zobaczyłam w jego oczach iskierki pożądania. Pocałowałam go. Moje brązowe włosy kaskadą spływały po moim ramieniu na klatkę chłopaka. Odsunął się na chwilę i przygryzł wargę, już miałam po raz kolejny wpić się w jego usta, lecz do naszego pokoju wszedł Lou.
-O sory, tylko Julia pyta czy nie macie ochoty pooglądać z nami filmu-zapytał z rozbawieniem w głosie. Spojrzałam na Hazze i momencie znalazłam się obok niego.
-Ja nie mam ochoty, ale jeśli robilibyście coś do jedzenia, to chętnie skorzystam -uśmiechnęłam się wywołując uśmiech na twarzy obojga chłopców.
-Mamy popcorn
-Popcornem się nie najem -powiedziałam udając smutną.
-Pójdę ci coś zrobić-powiedział Harry, wstając z łóżka i całując mnie w czoło.
~*~
-Jesteś mistrzem w robieniu omletu. Jest przepyszny, ale wiesz, że mam zdrowe ręce i nie musisz mnie karmić? -powiedziałam przełykając kawałek potrawy.
-tak wiem, ale muszę się nauczyć karmić małe dzieci.
Zaśmiałam się gdy to powiedział.
-Ty chcesz mieć dzieci prawda?-zapytał ze strachem na twarzy.
Szczerze to jeszcze o tym nie myślałam, ale wtedy zdałam sobie sprawę, że w naszej rodzinie brakuje tylko małego człowieczka, który umocni naszą miłość
-Oczywiście, że chce, ale tylko i wyłącznie z tobą-powiedziałam dające mu do zrozumienia, że nie dam mu odejść.
Wzięłam do ust ostatni kawałek i opadłam na poduszkę. Harry położy głowę na moim brzuchu. Kochałam jak to robił. Wpatrywał się we mnie, bez słowa. Było już dość późno, ale nie chciałam zamknąć oczu i stracić z widzenia jego twarz...niestety tak się stało.
~*~

Chyba po raz pierwszy od kiedy pamiętam spałam tak długo. Nawet Harry zdążył już wstać. Stał tyłem do mnie i szukał w szafce koszulkę.
-Sexy plecy-nie wiem co skłoniło mnie bym do powiedziała, ale te słowa wywołały śmiech Harry'ego. Odwrócił się do mnie.


---------------------------------------
Chciałabym wam podziękować za te prawie 26 tysięcy wejść w tak krótkim czasie. KOCHAM WAS.
Komentujcie i pokażcie, że to co robię ma sens. 

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 40



~*~
To ten dzień...to właśnie dziś zobaczę Harry'ego. Nie widziałam go już bardzo długo. Lekarz przyniósł mi wypis i życzył szybkiego powrotu do zdrowia. Lou i Julia odebrali mnie ze szpitala i od razu zawieźli na komisariat, gdzie miałam się spotkać z ukochanym. Przez całą drogę śmiali się. Dobrze znałam Julie i wiedziałam, że lubi Lou, ale nie tak jak jakiegoś innego chłopaka. Cieszyłam się, że jest przy nim szczęśliwa. W końcu dojechaliśmy na miejsce. To miejsce...Harry tam nie pasował. Wysiadłam z auta i ruszyłam w stronę bramy. Przyjaciele obiecali czekać na mnie na zewnątrz. Jeden z policjantów zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju. Gdy tylko otworzyłam drzwi zobaczyłam Harry'ego...siedział tam, tak bezbronny i słaby. Kiedy mnie ujrzał wstał a ja podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję. Nie chciałam go puścić, już nigdy. Tak bardzo mi go brakowało.
-kocham cię Harry. Obiecaj mi, że stąd wyjdziesz.
-Przysięgam.
-proszę usiąść- powiedział surowym głosem strażnik.
Zrobiliśmy to, ale przez cały czas trzymaliśmy się za ręce. Widziałam strach w jego zielonych oczach.
-Będziesz jutro na rozprawie?
-Jak mogłoby mnie tam nie być. Julia też przyjdzie i Loi.
-Julia przyjechała?
-Tak i wydaję mi się, że pomiędzy nią a Lou coś jest-powiedziałam z dziwacznym uśmieszkiem na ustach.
-Pasują do siebie.
-Fakt, ale mów co u ciebie.
-A co może być u mnie? Strasznie tęskniłem. Chcę już wrócić do domu, do ciebie...na stałe. Chcę znów budzić się codziennie rano.widząc, że jesteś obok.
-Czemu to wszystko dzieje się akurat nam?
-Wszystko się ułoży-powiedział i pocałował moją dłoń.
Rozmawialiśmy o wszystkim jeszcze pół godziny po czym widzenia niestety dobiegło końca. Pożegnałam się z Harry'm. Pękało mi serce gdy widziałam jak skuwają go w kajdanki. Przecież on nic nie zrobi.
Lou i Julia czekali na mnie pod budynkiem. Gdy wyszłam bez słowa weszłam do samochodu. Usiadłam z tyłu wpatrzona w przednią szybę i momentalnie się rozpłakałam...jak małe dziecko. Rozstanie z Harry'm tak bardzo bolało. Przyjaciele nie chcieli drążyć tematu. Dziewczyna usiadła obok mnie i mocno przytuliła. Brak Harry'ego przyprawiał mnie o rozpacz. To wszystko przeze mnie...gdybym nie wybrała sobie pracy do której kompletnie nie pasuję, wszystko byłoby dobrze.
~*~
-O której jest jutro rozprawa? -zapytała Julia która właśnie weszła do mojego a raczej Harry'ego pokoju.
-O 10-odpowiedziałam zakrywając twarz poduszką by nie zobaczyła moich łez. Jednak tyle lat przyjaźni dało się we znak. Wiedziała, że płaczę.


 Podeszła do mnie i mocno przytuliła. W końcu był ktoś kto był przy mnie blisko. Byłam jej za to wdzięczna. Nie odezwała się oni słowem, ale dobrze wiedziałam co chce powiedzieć. Gdyby zaledwie kilka miesięcy temu ktoś powiedział mi, że zostanę postrzelona a chłopak z którym niedługo będę miała brać ślub trafi do więzienie, wzięłabym go za totalnego idiotę. Leżałyśmy razem na łóżku bardzo długo. Co jakiś czas przychodził Lou, pytając Julię czy idzie, ale ona uparcie mówiła, że zostaję ze mną.
~*~
Ranek. Julia śpi jak zabita a ja przez całą noc nie zmrużyłam oka i o dziwo nie chciało mi się spać. Dzisiaj...to właśnie dzisiaj dowiem się jak dalej potoczy się życie Harry'ego a co za tym idzie, moje. Od samego rana szykowałam strój w którym wyglądałabym najbardziej przekonująco. Ze względu na moją ranę nie mogłam jeszcze nosić obcisłych ciuchów. Postanowiłam nałożyć elegancką zwiewną sukienkę oraz pasujący do niej żakiet i baletki. Julia nałożyła czarną obcisłą spódnice z podwyższonym stanem, białą koszulę i czarne szpilki. Szczerze to wyglądała o niebo lepiej niż ja, ale to Lou przeszedł samego siebie. Doskonale skrojony garnitur robił z niego jeszcze większe "ciacho"-jak to mówi Julia. Nim się spostrzegliśmy byłą już 9:30 więc czas byśmy już wyszli z domu.
~*~

Strasz jaki czułam przed wejściem na salę był nie do opisania. Harry siedział na ławie oskarżonych. W jego oczach widziałam smutek i tęsknotę. Gdy wysłuchałam jego zeznań, prawie się popłakałam kiedy mówił, że zrobiłby dla mnie wszystko, nawet zabił. Potem nadeszła pora na mnie. Opowiedziałam wszystko, to ile złego zrobił mi Chris i tamci dwaj. Pokazałam bliznę na karku. Zrobiłam chyba wszystko co mogłam. Po mnie zeznawała Julia a potem Lou. Byłam przekonana, że nam uwierzą...musieli. Rozprawa dobiegała już końca, gdy sędzia spytał czy ktoś chce jeszcze coś powiedzieć. Wtedy wstałam i spojrzałam na Harry'ego

-On nie zrobił tego, ponieważ jest mordercą, zrobił to ponieważ jest złodziejem...złodziejem mojego serca. Wiem, że gdyby Chris tego wtedy nie zrobił, Harry również nie sięgnąłby po broń.

To chyba wszystko co chciałam powiedzieć. Teraz mogliśmy tylko czekać.

Po godzinie znów weszliśmy do sali. Usiadłam, serce waliło mi jak oszalałe. Teraz miałam się dowiedzieć czy będziemy żyli długo i szczęśliwie, czy jednak ten jeden zły ruch wszystko zmieni.

- Po rozpatrzeniu sprawy Harry'ego Stylesa uznaje go za winnego dokonania zarzucającego mu czynu i wymierza kare 6 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata.*
-Lou co to znaczy? -pociągnęłam przyjaciela za marynarkę. Nie znałam się zbytnio na tych sprawach, ale gdy zobaczyłam uśmiech na twarzy Louis'a wiedziałam, że będzie dobrze. 
-Harry jest wolny, wraca do domu-powiedział i mocno mnie przytulił.


WYJAŚNIENIE
*Po rozpatrzeniu sprawy Harry'ego Stylesa uznaje go za winnego dokonania zarzucającego mu czynu i wymierza kare 6 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata.-Lou powiedział, że Harry wróci do domu, ponieważ jest to kara w zawieszeniu...sąd daje mu taką jakby drugą szansę...jeśli w ciągu 3 lat popełni jakieś przestępstwo to go zamkną na 6 lat, ale teraz go wypuszczą, bo wiedzą, że zrobił to by ratować Zoe. 
-------------------------------------------------------
Usiadłam i napisałam. Mam nadzieję, że się podoba.
Tu możecie zamawiać trailery do opowiadań http://world-trailers.blogspot.com/

KOMENTARZ= SZACUNEK ZA WYKONANĄ PRACĘ 


czwartek, 4 lipca 2013

wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 39


~*~
-Nie martw się wyjdę i znów będziemy razem. Słyszysz Zoe? Nie płacz błagam-ukląkłem przed jej łóżkiem.
-obiecaj mi że wrócisz
-Przysięgam-podniosłem się i pocałowałem ją w policzek-Lou zadzwoń po Maxa, powiedz że potrzebny mi adwokat.
-Ok-powiedział chłopak i przytulił mnie po przyjacielsku na pożegnanie
-Wrócę-odwróciłem się do Zoe. Wiedziałem, że gdyby była w stanie rzuciłaby się na mnie i nigdy nie pozwoliłaby mi odejść. Pomachałem do niej i wyszedłem, słyszałem jak płacze. Otarłem oczy z łez. Nie poddam się... nie pozwolę żeby mnie zamknęli.

__________________________________

Oczami Zoe

Zabrali go? Czemu? Bo chciał mnie ratować? Bo zabił kogoś kto na to zasługiwał? Wiedziałam, że gdy do mnie przyjdą będę musiała wszystko wytłumaczyć. Znów zachciało mi się spać. Czułam jak moje powieki robią się cięższe. Zasnęłam. Przed oczami po raz pierwszy od bardzo dawna miałam obraz moich rodziców. Siedzieli razem na kanapie w salonie, śmiali się i oglądali zdjęcia z przeszłości. To tak bolało...byli mi potrzebni. Przyzwyczaiłam się jednak do tego, że od dawna ich nie ma. Wtedy miałam tylko Harry'ego i byłam w stanie zrobić wszystko by go nie zamknęli. Ze snu wyrwał mnie Lou, był a jakimś młodym krótko obciętym chłopakiem.



-Zoe, on jest moim przyjacielem, ufam mu, ty też możesz. Zostanie z tobą. Ja muszę jechać do Harry'ego, OK?
-Ok-ale czy wszystko faktycznie było ok?
-Hej, jestem Liam-przedstawił się i wyciągnął w moją stronę dłoń
-Część, ja jestem Zoe-zrobiłam ten sam gest co on.
-Wiem. Lou dużo o tobie opowiadał, znaczy tyle ile wiedział. Harry też.
-Znasz Harry'ego? -skąd?
-Tak, może nie jesteśmy najlepszymi kumplami jak on i Lou, ale jesteśmy kolegami.
Czemu nigdy o nim nie słyszałam?
-Kiedyś byliśmy przyjaciółmi, ale kiedy zerwałem z jego kuzynką która była dla niego jak siostra, a ta chciała się zabić, pobił mnie.
-Co? -czy Harry był zdolny.to zrobić
-Tak. Trafiłem na kilka dni do szpitala z pękniętym żebrem, byłem cały poobijany. Ale on się zmienił od kiedy jesteście razem. Wiem, że bez powodu nie skrzywdzi nikogo, ale w obronie ciebie może nawet zabić
-O tym zdążyłam się już przekonać.
Czemu nikt się nie odzywa? Czemu trwa taka niezręczna cisza? Przerwij to Zoe.
-Ile masz lat? -zapytałam
-20
Nie wyglądał. Ja bym powiedziała, że ma 18-19. No i znów ta cholerna cisza a moje zmęczenie, znów dawało się we znaki. Chwile później, już spałam.

~*~

Czemu Lou jeszcze nie ma? Wyszedł ponad 6 godzin temu a co jeśli Peter i James coś mu zrobili? Bo jeśli dobrze się orientuję to jeszcze ich nie złapali. Moje obawy minęły gdy w drzwiach stanął niebieskooki chłopak.
-Cześć. Mam dobre wieści, policja przyjdzie z tobą porozmawiać i będziesz mogła wszystko wytłumaczyć. Rozmawiałem też z adwokatem Hazzy i on mówi, że jest 90% szans że nie zamkną go. Jednak do wyjaśnienia sprawy zostanie na komisariacie...a i złapali tamtych dwóch
Nie mogłam ukryć mojego szczęście. Może niedługo zobaczę Harry'ego. A co jeśli dowiedzą się o jego przeszłości? O pobiciach. handlu narkotykami i całej reszcie tego świństwa. Oby tak się nie stało. Nie mogłabym żyć bez niego, a raczej z nim za kratkami. To jest coś czego na pewno żadna dziewczyna nie chce. Louis podszedł do mnie i objął mnie ramieniem
-Wszystko będzie dobrze.
-A może to będzie odplata za moje przeżycie? Czy gdybym wtedy umarła nic by się nie stało?
-Nawet tak nie mów. Wtedy na pewno Harry dostałby duuuuużo lat w celi, a bez ciebie popełnił by samobójstwo.
-Mogę się z nim spotkać?
-Policja jest na korytarzu, gdy już cię przesłuchają zacznę załatwiać widzenia OK?
-dziękuje
Byłam wdzięczna Louis'owi za to, że tak nam pomaga. Bez niego pewnie Haz byłby bez adwokata a ja leżałabym tu sama, płacząc bo nie wiedziałabym co się dzieje.
Do pokoju weszli policjanci. Usiedli na krzesłach obok łóżka. Przełknęłam głośno ślinę i zaczęłam mówić. Opowiedziałam im wszystko. To jak traktował mnie Chris i co zrobili Peter i James. Poczułam niezmierną ulgę, gdy wyrzuciłam to wszystko z siebie.

~*~

Jutro mam widzenie z Harry'm. Brakuje mi go, jego uśmiechu, wszystkiego. Nadal leżę w szpitalu. Lou cały czas jest ze mną, Liam też czasem wpada.
-Lou, mógłbyś przynieść mi coś do picia?
-Jasne
Zostałam sama i wpatrywałam się w zdjęcie Hazzy stojące na stoliku. Chwile później w drzwiach znów pojawił się chłopak.
-Ktoś do ciebie przyszedł-powiedział z uśmiechem. Kto to mógł być? Harry?Nie...zza ramienia Louisa wyjrzała Julia. Co ona tu robi? Jak się dowiedziała, że tu jestem? Ale mimo wszystko potwornie się cieszyłam, że jest przy mnie.
-Juliaaaa-krzyknęłam i podniosłam się lekko
-Zoe-ona również krzyknęła i podbiegła do mnie biorąc mnie w ramiona-co ci się stało? Gdzie jest Harry?
-Zostałam postrzelona
-Zostawię was same...a i tu jest twoja woda-powiedział Lou i postawił kubek na stole.
-Dziękuje...a więc zostałam postrzelona...przez Chrisa. Harry chciał mnie ratować i strzelił do niego...i on...i on nie żyje, dlatego Harry jest teraz w więzieniu. Jutro mam z nim widzenie a za 2 dni jest rozprawa sądowa. Zgodziłabyś się zeznawać? Powiedziałabyś jak Chris mnie traktował. Błagam
-Jasne, że będę zeznawać. Współczuję Ci. Pokaż ślad.
Zawsze była wszystkiego ciekawa. Odsunęłam bluzkę i pokazałam jej bliznę pozostawioną przez nabój.
-Ale nic ci nie będzie?
-Nie. Lekarze obawiali, że mogły zostać uszkodzone jakieś organy wewnętrzne, ale na szczęście nie. Nie rozmawiajmy już o tym.
-Ok...kim jest ten chłopak-wskazała ręką na drzwi, za którymi czekał Lou.
-To jest Louis, przyjaciel Harry'ego.
-Przystojny
Czy ona miała w planie zacząć zarywać do Lou? Jeśli mam być szczera to pasowaliby do siebie. Są niemal tacy sami, cieszą się życiem i nigdy nie chcą dorosnąć. Myślę, że nawet jego tatuaże by nic nie zmieniły.



-------------------------------------------------------

No więc jest :) Przepraszam, że musieliście tyle czekać. Są wakacje i postaram się pisać szybciej. Jak już pewnie zauważyłyście zmienił się wygląd bloga. W zakładce o mnie jest zamieszczony także kontakt do mnie.

KOMENTARZ=SZACUNEK DLA AUTORKI