wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 39


~*~
-Nie martw się wyjdę i znów będziemy razem. Słyszysz Zoe? Nie płacz błagam-ukląkłem przed jej łóżkiem.
-obiecaj mi że wrócisz
-Przysięgam-podniosłem się i pocałowałem ją w policzek-Lou zadzwoń po Maxa, powiedz że potrzebny mi adwokat.
-Ok-powiedział chłopak i przytulił mnie po przyjacielsku na pożegnanie
-Wrócę-odwróciłem się do Zoe. Wiedziałem, że gdyby była w stanie rzuciłaby się na mnie i nigdy nie pozwoliłaby mi odejść. Pomachałem do niej i wyszedłem, słyszałem jak płacze. Otarłem oczy z łez. Nie poddam się... nie pozwolę żeby mnie zamknęli.

__________________________________

Oczami Zoe

Zabrali go? Czemu? Bo chciał mnie ratować? Bo zabił kogoś kto na to zasługiwał? Wiedziałam, że gdy do mnie przyjdą będę musiała wszystko wytłumaczyć. Znów zachciało mi się spać. Czułam jak moje powieki robią się cięższe. Zasnęłam. Przed oczami po raz pierwszy od bardzo dawna miałam obraz moich rodziców. Siedzieli razem na kanapie w salonie, śmiali się i oglądali zdjęcia z przeszłości. To tak bolało...byli mi potrzebni. Przyzwyczaiłam się jednak do tego, że od dawna ich nie ma. Wtedy miałam tylko Harry'ego i byłam w stanie zrobić wszystko by go nie zamknęli. Ze snu wyrwał mnie Lou, był a jakimś młodym krótko obciętym chłopakiem.



-Zoe, on jest moim przyjacielem, ufam mu, ty też możesz. Zostanie z tobą. Ja muszę jechać do Harry'ego, OK?
-Ok-ale czy wszystko faktycznie było ok?
-Hej, jestem Liam-przedstawił się i wyciągnął w moją stronę dłoń
-Część, ja jestem Zoe-zrobiłam ten sam gest co on.
-Wiem. Lou dużo o tobie opowiadał, znaczy tyle ile wiedział. Harry też.
-Znasz Harry'ego? -skąd?
-Tak, może nie jesteśmy najlepszymi kumplami jak on i Lou, ale jesteśmy kolegami.
Czemu nigdy o nim nie słyszałam?
-Kiedyś byliśmy przyjaciółmi, ale kiedy zerwałem z jego kuzynką która była dla niego jak siostra, a ta chciała się zabić, pobił mnie.
-Co? -czy Harry był zdolny.to zrobić
-Tak. Trafiłem na kilka dni do szpitala z pękniętym żebrem, byłem cały poobijany. Ale on się zmienił od kiedy jesteście razem. Wiem, że bez powodu nie skrzywdzi nikogo, ale w obronie ciebie może nawet zabić
-O tym zdążyłam się już przekonać.
Czemu nikt się nie odzywa? Czemu trwa taka niezręczna cisza? Przerwij to Zoe.
-Ile masz lat? -zapytałam
-20
Nie wyglądał. Ja bym powiedziała, że ma 18-19. No i znów ta cholerna cisza a moje zmęczenie, znów dawało się we znaki. Chwile później, już spałam.

~*~

Czemu Lou jeszcze nie ma? Wyszedł ponad 6 godzin temu a co jeśli Peter i James coś mu zrobili? Bo jeśli dobrze się orientuję to jeszcze ich nie złapali. Moje obawy minęły gdy w drzwiach stanął niebieskooki chłopak.
-Cześć. Mam dobre wieści, policja przyjdzie z tobą porozmawiać i będziesz mogła wszystko wytłumaczyć. Rozmawiałem też z adwokatem Hazzy i on mówi, że jest 90% szans że nie zamkną go. Jednak do wyjaśnienia sprawy zostanie na komisariacie...a i złapali tamtych dwóch
Nie mogłam ukryć mojego szczęście. Może niedługo zobaczę Harry'ego. A co jeśli dowiedzą się o jego przeszłości? O pobiciach. handlu narkotykami i całej reszcie tego świństwa. Oby tak się nie stało. Nie mogłabym żyć bez niego, a raczej z nim za kratkami. To jest coś czego na pewno żadna dziewczyna nie chce. Louis podszedł do mnie i objął mnie ramieniem
-Wszystko będzie dobrze.
-A może to będzie odplata za moje przeżycie? Czy gdybym wtedy umarła nic by się nie stało?
-Nawet tak nie mów. Wtedy na pewno Harry dostałby duuuuużo lat w celi, a bez ciebie popełnił by samobójstwo.
-Mogę się z nim spotkać?
-Policja jest na korytarzu, gdy już cię przesłuchają zacznę załatwiać widzenia OK?
-dziękuje
Byłam wdzięczna Louis'owi za to, że tak nam pomaga. Bez niego pewnie Haz byłby bez adwokata a ja leżałabym tu sama, płacząc bo nie wiedziałabym co się dzieje.
Do pokoju weszli policjanci. Usiedli na krzesłach obok łóżka. Przełknęłam głośno ślinę i zaczęłam mówić. Opowiedziałam im wszystko. To jak traktował mnie Chris i co zrobili Peter i James. Poczułam niezmierną ulgę, gdy wyrzuciłam to wszystko z siebie.

~*~

Jutro mam widzenie z Harry'm. Brakuje mi go, jego uśmiechu, wszystkiego. Nadal leżę w szpitalu. Lou cały czas jest ze mną, Liam też czasem wpada.
-Lou, mógłbyś przynieść mi coś do picia?
-Jasne
Zostałam sama i wpatrywałam się w zdjęcie Hazzy stojące na stoliku. Chwile później w drzwiach znów pojawił się chłopak.
-Ktoś do ciebie przyszedł-powiedział z uśmiechem. Kto to mógł być? Harry?Nie...zza ramienia Louisa wyjrzała Julia. Co ona tu robi? Jak się dowiedziała, że tu jestem? Ale mimo wszystko potwornie się cieszyłam, że jest przy mnie.
-Juliaaaa-krzyknęłam i podniosłam się lekko
-Zoe-ona również krzyknęła i podbiegła do mnie biorąc mnie w ramiona-co ci się stało? Gdzie jest Harry?
-Zostałam postrzelona
-Zostawię was same...a i tu jest twoja woda-powiedział Lou i postawił kubek na stole.
-Dziękuje...a więc zostałam postrzelona...przez Chrisa. Harry chciał mnie ratować i strzelił do niego...i on...i on nie żyje, dlatego Harry jest teraz w więzieniu. Jutro mam z nim widzenie a za 2 dni jest rozprawa sądowa. Zgodziłabyś się zeznawać? Powiedziałabyś jak Chris mnie traktował. Błagam
-Jasne, że będę zeznawać. Współczuję Ci. Pokaż ślad.
Zawsze była wszystkiego ciekawa. Odsunęłam bluzkę i pokazałam jej bliznę pozostawioną przez nabój.
-Ale nic ci nie będzie?
-Nie. Lekarze obawiali, że mogły zostać uszkodzone jakieś organy wewnętrzne, ale na szczęście nie. Nie rozmawiajmy już o tym.
-Ok...kim jest ten chłopak-wskazała ręką na drzwi, za którymi czekał Lou.
-To jest Louis, przyjaciel Harry'ego.
-Przystojny
Czy ona miała w planie zacząć zarywać do Lou? Jeśli mam być szczera to pasowaliby do siebie. Są niemal tacy sami, cieszą się życiem i nigdy nie chcą dorosnąć. Myślę, że nawet jego tatuaże by nic nie zmieniły.



-------------------------------------------------------

No więc jest :) Przepraszam, że musieliście tyle czekać. Są wakacje i postaram się pisać szybciej. Jak już pewnie zauważyłyście zmienił się wygląd bloga. W zakładce o mnie jest zamieszczony także kontakt do mnie.

KOMENTARZ=SZACUNEK DLA AUTORKI

18 komentarzy:

  1. Ten rozdział jest genialny. Kocham twojego bloga :) Pisz dalej, bo świetnie ci to wychodzi ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tego bloga *-* Jest chyba najlepszy ze wszystkich blogów .No więc,rozdział jest zajebisty,troche smutny o tym,że. Hazz jest w więzieniu (mam nadzieję,że po sprawie sądowej,będzie razem z Zoe ) No i troche długo się czeka na kolejny rozdział (: Świetny Blog.I pisz tak dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny rozdział. Lou podobający się Julii to fajny wątek. No i Hazza, bohater.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie będzie jak Lou będzie chodzić z Julią
    Blog szałowy uwielbiam cie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Next, czekam ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dalej :D twój blog jest zajebisty
    twojego bloga najszybciej przeczytałem bo jest on najlepszy czekam na następny rożżdzial

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham cię, to opowiadanie.
    Jesteś niesamowita! 3 razy czytałam to od początku. xdd UWIELBIAM to jak piszesz. Jesteś świetna w tym co robisz i na pewno masz tego świadomość. Jeśli w przyszłości wydasz książkę (a wierzę ,że tak będzie) będę pierwszą osobą ,która ją kupi.:)
    Więc, życzę ci ciągłego natchnienia i żebyś ciągła to opowiadanie jak najdłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużej. ;3

    Nie bedę się bardziej rozpisywać bo to nie ma sensu. xdd
    Wiec tylko jedno ,KOCHAM CIĘ ! ♥

    @xbelieveyoux

    +Świetny jest ten nowy wygląd.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. super rozdział, czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  9. łał super rozdział ja nie mogę nie przestawaj

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham twoje opowiadanie .. Pisz dalej dziewczyno bo masz talent .

    OdpowiedzUsuń
  11. dalej czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne! czekam na kolejny, ciekawe jak dalej potoczą się losy Julii i Lou :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham Cię ;*** . To jest zajebiste <3

    OdpowiedzUsuń
  14. kocham tego bloga :* oby tylko z Hazzą było wszystko OK :*
    buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  15. super rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Za - Je - Bi - Sty <3

    OdpowiedzUsuń