sobota, 11 maja 2013

Dziękuję

Chciałabym Wam wszystkim strasznie podziękować za to, że komentujecie, że czekacie na kolejne rozdziały. Nie macie nawet pojęcia jaka to jest dla mnie motywacja do pisania. Postaram się dzisiaj skończyć 15 rozdział (to będzie 3 dodany dzisiaj) ale nic nie obiecuję. Jeśli nie dam rady go dzisiaj dodać z pewnością zrobię to rano.
Nie wiem czy jutro coś napiszę bo muszę się uczyć, jak nie poprawię biologii grozi mi 2 lub 3 na koniec roku. Ale już w poniedziałek znów będę dodawać po 2 rozdziały dziennie :-)

Kocham Was
Kasia
xx

Zapowiedź

Zapowiedź całego bloga

http://www.youtube.com/watch?v=N9P7IT9i-24

Komentujcie ten film plisssssssssss

Rozdział 14

***
Byłam zdziwiona, że gdy wstałam Harry'ego już nie było. Zawsze wstawał o wiele później niż ja. Po chwili poczułam jakiś przyjemny zapach, dochodzący z kuchni. Wstałam z łóżka i poszłam boso do kuchni. Harry stał przy kuchence i smażył naleśniki. Ne usłyszała chyba jak schodzę, bo nawet się nie odwrócił. Cicho podeszłam bliżej, objęłam go w tali. Chłopak odwrócił się i również mnie objął.
-Cześć piękna
-Cześć. Widzę, że robisz śniadanie, więc ja idę do pokoju i nie przeszkadzam- powiedziałam i cmoknęłam go lekko w policzek
Oderwałam się od niego i poszłam na górę, czuła jego wzrok na swoim ciele
-Nie patrz mi na dupę, tylko na naleśniki-powiedziałam nie odwracając się nawet na moment
Harry zaśmiał się i wrócił do robienia śniadania. Gdy doszłam do sypialnie, walnęłam się na łóżko i próbowałam jeszcze zasnąć.

Nie trwało to jednak długo, po chwili do mojej sypialni wpadł Harry
-Śniadanie do łóżka-powiedział i uśmiechnął się do mnie
Usiadł obok mnie, tackę z jedzeniem postawił na stoliku. Leżeliśmy już wygodnie, chłopak wziął naleśniki i położył je na moje nogi. Wzięłam jednego, nie wyobrażałam sobie, że ktoś taki jak Harry może tak świetnie gotować. Po zjedzonym śniadaniu, leżeliśmy tak jeszcze jakąś chwilę. Nagle poczułam czyjeś duże dłonie na swoich biodrach. Harry przeturlał nas tak, że w mgnieniu oka leżałam na nim. Dziwnie się czułam, gdy on był beż koszulki a ja siedziałam na niego klacie.
-Pójdziemy na spacer? -zapytałam
-Jasne -powiedział przyciszonym głosem i chwytając za tył pleców przyciągnął bliżej siebie.
Moje górowanie nad nim nie trwało długo, znów się przeturlaliśmy. Teraz to on był nade mną. Przybliżył twarz do mojej, lecz ja zaczęłam się śmich i nie dałam się pocałować. 
-Mieliśmy przecież iść na spacer-powiedziałam nadal z uśmiechem na ustach
-Tak wcześnie?
-Trochę świeżego powietrza dobrze ci zrobi- powiedziałam i lekko odepchnęłam chłopaka ode mnie
Wstałam i poszłam do łazienki by się ubrać. Usłyszałam zamykające się drzwi, myślałam, że Harry wyszedł. Spostrzegłam, że w pośpiechu nie wzięłam ze sobą żadnej koszulki, wyskoczyłam więc z łazienki w samym staniku. Przeraziło mnie gdy na łóżku nadal leżał Harry, nie chciałam biegiem wracać do łazienki, bo wiedziałam, że jeśli to zrobię, znów usłyszę głośny śmiech Hazzy. Szafka stała też przy drzwiach. Otworzyłam ją, na moje szczęście koszulka, którą chciałam założyć była na samym wierzchu. Chwyciłam ją i   szybko poszłam do łazienki.
-Ładny stanik
-Zamknij się  zboczeńcu -krzyknęłam z wyraźnym rozbawieniem w głosie.
Ubrałam się. Harry też był juz gotowy. Wyszliśmy z domu. Szliśmy chodnikiem, trzymałam rękę Harry'ego, gdy weszliśmy do parku, poczułam zimne spojrzenia przechodniów. Ścisnęłam mocniej jego rękę. Po chwili znaleźliśmy wolną ławkę i usiedliśmy na niej. Harry w ogóle  nie przejmował się tym, że ludzie patrzą na nas i szepcą. Na przeciwko nas na małym boisku, grupka dzieci grała w piłkę. Chwilę później zobaczyłam jak ta turla się w naszą stronę. Harry wstał, chwycił piłkę i podszedł by dać ją chłopakom. Przeraziłam się gdy matka jednego z nich podbiegła do loczka i zaczęła krzyczeć. Szybkim krokiem ruszyłam w ich stronę
-Zostaw zbóju te dzieci w spokoju-krzyczała kobieta za plecami której stał chłopiec
-Niech pani nie krzyczy, on chciał tylko podać im piłkę -wytłumaczyłam
-Zamknij się!!!-krzyknęła w moim kierunku
Po chwili dołączył do nas jakiś wysoki i umięśniony facet. Jak mi się wydało był to jej mąż.
-Co się dzieje ? -zapytał
-Ten zbrodnialec chciał coś zrobić naszemu synowi
-Nie prawda -krzyknęłam
-Zoe, nie warto-powiedział Harry i chwytając mnie w tali chciał odejść
-Właśnie suko, słyszałaś nie warto-rozległ się krzyk mięśniaka
Czułam jak mięśnie Hazzy napinają się i nim się spostrzegłam chłopaka już przy mnie nie było. Obrócił się i wymierzył jeden porządny cios w twarz wysokiego mężczyzny. Nie chciałam by dzieci to widziały. Chwyciłam rękę Hazzy i przyciągnęłam go do siebie. Rękami chwyciłam jego twarz. Tamta kobieta też próbowała, powstrzymać zadanie kolejnych uderzeń
-Harry? Harry, ciiiiiiii jestem tu. Nic mi nie jest. Jak mówiłeś nie warto. Harry zostaw go, proszę-powiedziałam cichym i niemal błagalnym głosem.


----------------------------------------------------------
I jak podoba się????
Komentujcie to postaram się napisać kolejny rozdział :-) 

Rozdział 13

Chłopak wziął moją walizkę i poszliśmy do jego czarnego BMW. Pojechaliśmy do domu. Całą drogę patrzałam na Harry'ego. Uśmiechał się, najwidoczniej czuł, że mu się przyglądam.
-Zoe, mogę cię gdzieś zabrać?
-Czy ty wiesz która jest godzina? Jest dokładnie 23:00
-No proszę
-Ok, ale tylko chwilkę
Jedną ręką puścił kierownicę i chwycił moją dłoń. Jechaliśmy jeszcze jakiś czas, gdy dojechaliśmy do  parku, niedaleko jakiegoś jeziora. Wyszłam z samochodu, zanim się obejrzałam Harry był już przy mnie. Objął mnie w tali i poszliśmy. Myślałam, że chce tylko się ze mną przejść i pogadać, ale gdy doszliśmy do jakiejś polany, moim oczom okazało się piękne jezioro, w którego odbiciu widać było księżyc. Niedaleko tafli wody stała śliczna drewna ławka i małe lampki. Podeszliśmy bliżej i usiedliśmy. Tam było tak pięknie. Przytuliłam się do Harry'ego, czułam jego ciepło.
-I co będzie dalej? -zapytałam
-Chris naprawdę wyjechał, on wiedział, że będziesz chciała uciec, śledził nas. Teraz zaczniemy wszystko od nowa.
Chwycił mój nadgarstek i podwijając rękaw mojej kurtki odsłonił tatuaż. Spojrzałam w jego połyskujące zielone oczy, przysunęłam twarz bliżej jego i cmoknęłam go usta.
-Czy to co mówiłeś na lotnisku.....czy ty naprawdę mnie kochasz?
Spostrzegłam na jego policzkach rumieniec. Pokiwał głową, dając mi jasno do myślenia, że to było szczere.
-Harry, ja tez cię kocham -powiedziałam i uśmiechnęłam się w stronę chłopaka


Nie wiedząc nawet kiedy, Harry przycisnął swoje usta do moich, w tym samym momencie zaczął padać deszcz. Ta chwila....ten pocałunek.....to było niesamowite.
To trwało tylko chwilę, potem spletliśmy swoje dłonie i zaczęliśmy biec w stronę auta. Byliśmy niedaleko domu, wiec kilka minut i byliśmy już na miejscu. Deszcz cały czas padał. Gdy tylko weszliśmy do mieszkania, poszłam się przebrać. Byłam strasznie zmęczona więc chciałam jak najszybciej iść spać. Położyłam się, przykryłam kołdrę i zamknęłam oczy.
-A ty co już idziesz spać? -zapytał wchodząc do mojego pokoju Harry
-Tak chce mi się spać- powiedziałam z nadal zamkniętymi oczami
Usłyszałam dźwięk zamykających się drzwi, myślałam, że Harry wyszedł, jednak ten podszedł do mojego łóżka i położył się obok mnie. Otworzyłam oczy i odwróciłam się w stronę leżącego chłopaka
-Cześć- powiedział szczerząc te swoje bialutkie ząbki
-Harry? Czy ty masz zamiar tu spać?
-A czemu nie? Już nie raz przecież z tobą spałem
-Dokładnie do dwa, bo się wtedy bałam spać sama. Teraz się nie boję, więc nie ma takiej potrzeby
-A może teraz ja się boję?-używał wszystkich możliwych argumentów, żeby tylko zostać w moim łóżku
Znów odwróciłam się do niego placami a on się przybliżył. Odgarnął włosy z mojego karku, odsłaniając tym samym bliznę.
-Jak on mógł ci to zrobić?
Chciałam żeby skończył już o tym całym Chrisie. Odwróciłam się ponownie i przytuliłam do Harry'ego. Chłopak objął mnie ramieniem i zasnęliście.











-----------------------------------------------------
Komentujcie :*

piątek, 10 maja 2013

Rozdział 12

___________________________________________
Oczami Harry'ego
Wróciłem do domu, myślałem, że Zoe zrozumie,że robiłem to dla jej dobra, że chciałem ją chronić. Otworzyłem drzwi mieszkania. Ta totalna cisza...ona była straszna. Zastanawiałem się gdzie jest dziewczyna. Gdy zobaczyłem ten list, wypuściłem kurtkę z ręki. Było tyle spraw, które musiałem jej powiedzieć. NIe darowałbym sobie gdym tego nie zrobił. Musiałem ją znaleźć, powiedzieć co czuję. Jeśli wtedy nadal będzie chciała odejść pozwolę jej, ale na pewno nie bez słowa wytłumaczenia. Nie przejmując się, że pada wybiegłem bez kurtki z domu, nawet ich nie zamknąłem. Z piskiem opon pojechałem na lotnisko. Wiedziałem, że tam jest. Nie zwracałem uwagi na czerwone światła, jechałem żeby tylko ją złapać, żeby nie pozwolić jej odejść.
__________________________________________
Oczami Zoe
(Włącz to http://www.youtube.com/watch?v=fwccwVbAFMM)
Musiałam to robić, nie wiem czemu, ale musiałam. Siedziałam w taksówce, wpatrzona w szybę i ze łzami w oczach myślałam o Harry'm. Gdy dojechałam na lotnisko, chwyciłam walizkę i poszłam kupić bilet do Nowego Jorku. Uważałam, że tylko tam będę miała szansę żyć normalnie. Byłam już w połowie drogi, ale.....zatrzymałam się. Moje nogi były po prostu sparaliżowane. Nie mogłam tego zrobić, nie bez słowa pożegnania. Usiadłam na walizce, zakrywając twarz rękoma, zaczęłam płakać. Nie ruszało mnie to, że jestem na lotnisku, że setki ludzie tam są a ja płaczę, siedząc na środku.


Nagle rozległ się sygnał, że za 5 minut mój samolot odlatuje. Nie wiedziałam, co mam robić, czy wyjechać i spróbować zapomnieć, czy zostać i wybaczyć. Wstałam, wzięłam walizkę i poszłam w stronę ruchomych schodów, które prowadziły do korytarza którym miałam wejść do samolotu.

______________________________________
Oczami Harry'ego
Byłem już na miejscu. Wyskoczyłem z auta i pobiegłem, żeby tylko złapać jeszcze Zoe. Przedzierałem się przez tłumy ludzi. NIe wiedziałam gdzie chciała lecieć, przypomniałem sobie, że mówiła coś kiedyś o tym, że ma przyjaciółkę w Nowym Jorku. Mój wzrok skierował się właśnie na to miasto, szukając najbliższego lotu. Niestety, miałem tylko 2 minuty, żeby dobiec do miejsca odprawy. Cały czas wierzyłem, że uda mi się ją znaleźć i zatrzymać w Londynie.Niestety, gdy byłem już prawie przy drzwiach, zobaczyłem, że jakiś samolot właśnie startuje. Pewna kobieta powiedziała, że to był samolot do Nowego Jorku. Oparłam się plecami o ścianę i zsunąłem po niej na ziemię. Jak mogłem pozwolić jej odejść? Siedziałem tam cały mokry od deszczu przez jakieś 15 minut. Postanowiłem iść do domu i coś wymyślić. Mój wzrok przykuła pewna dziewczyna siedząca w kącie z czarną walizką stojącą obok. Zauważyłem jej tatuaż, taki sam jak Zoe.
-Zoe? -zapytałem dość głośno by dziewczyna mnie usłyszała.
Oderwała twarz od rąk i zobaczyłem jej zapłakaną twarz. To była ONA, to była Zoe. Wstała. Zacząłem biec w jej kierunku, ona po chwili zrobiła to samo. Nic nie powiedziała, rzuciła się mi na szyję. Zoe nadal płakała, czułem jej ciekłe łzy na swoim ramieniu. Trwaliśmy w milczeniu bardzo długo.
-Zoe, przepraszam. Przepraszam za wszystko. Za to, że nie powiedziałem ci o układzie z Chrisem, za to, że narażałem twoje życie. Zoe, błagam wybacz mi. Kocham cię.
______________________________________
Oczami Zoe
Chyba się przesłyszałam, on....on to powiedział. Przytuliłam się do niego jeszcze bardziej, nadal płacząc.
Pocałował mnie w czoło. Zrozumiałam, że on to mówił szczerze. Czułam jak moje serce pęka, bo nie wiedziałam co do niego czuję. Chyba też go kochałam, przy nim czułam się inaczej, przy nim czułam się wyjątkowa.



-------------------------------------------------------
Te rozdział jak dla mnie jest smutny....pisałam go ze złami w oczach, bo pokłóciłam się w przyjaciółką.

KOMENTUJCIE JAK WAM SIĘ PODOBA 

czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 11

Wiedziałam, że na jego tworzy pojawił się uśmiech, ale i lekki niepokój. Nie wiedziałam co się dzieje, wiedziałam, że coś ukrywa. Gdy zadzwonił jego telefon, wyszedł szybko z domu, tak jak wtedy gdy został pobity. Od pory gdy zniknął za drzwiami, siedziałam cały czas w tym samym miejscu, bałam się o niego. Czekałam, godzinę, dwie a on nie wracał. Nagle wpadł jak burza. Usiadł koło mnie i objął ramieniem, był widocznie zadowolony
-Chcesz może iść na dyskotekę?
-A Chris?
-Zdobył mój numer i dzwonił. Powiedział, że daje sobie spokój i wraca do Irlandii
-Aaaaaaaaaaa- krzyknęłam i rzuciłam się na szyję Harry'ego
-Idę się przebrać-w magiczny sposób noga mnie już nie bolała.
Oderwałam się od kanapy i pobiegłam do pokoju po rzeczy a potem do łazienki się przebrać.
________________________________________________________
Oczami Harry'ego
Cieszyłem się na to wyjście, ale nie było do końca tak jak powiedziałem Zoe. Nie chciałem jej jednak tego mówić, cały czas miałem nadzieję, że się nie dowie. Nim zdążyłem cokolwiek zrobić, dziewczyna była już w salonie. Wyglądała oszałamiająco (strój Zoe)   Widząc uśmiech na jej twarzy, czułem ból, bo wiedziałem co złego robię. Próbowałem zapomnieć. Oboje z Zoe wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do mojego czarnego auta i odjechaliśmy. Na miejscu byliśmy jakieś 15 minut później.  Weszliśmy do środka, muzyka była włączona na ful, na parkiecie pełno ludzi, a przy mnie...ONA. Nie puszczała mojej ręki, by się nie zgubić. Podeszliśmy do baru i zamówiliśmy dwa drinki. Gdy je wypiliśmy poszliśmy na parkiet. Tańczyliśmy też przerwy. Było po prostu zajebiście.

Szaleliśmy na parkiecie. Wtedy zobaczyłem jaka Zoe jest rozrywkowa. Jedyne co mogło nam przerwać tę zabawę było to co właśnie się stało. Przed dziewczyną stanął Chris. Jej strach i ból był wypisany na jej twarzy. Chwyciłem ją za rękę i odsunąłem za siebie.
________________________________________________________
Oczami Zoe
Co się do cholery dzieję? Chris miał wyjechać do Irlandii. Ok, wiedziałam, że nie zrobi tego od razu, ale dlaczego był właśnie w tym klubie co my?
-Witaj piękna...-powiedział wcale nie słyszalnie przeze mnie Chris
Odszedł. Widziałam, że wzrokiem pokazał Harry'emu, co ma robić. Chłopak odwrócił się w moją stronę, chwycił za rękę i wyprowadził z lokalu. Nie wiedziałam o co chodziło. Weszliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
-Czy ty mi w końcu powiesz co się dzieję?!-krzyknęłam wystraszona
Harry nic nie mówił
-Harry, kurwa!!!!!!
Nadal nic jakby mnie nie słyszał. Gdy dojechaliśmy do domu, szybko otworzyłam drzwi i podbiegłam do Hazzy. Jego oczy....ten ból, widziałam go tylko wtedy gdy opowiadał o śmieci swoich rodziców. Chwycił mnie za rękę. Nic nie mówiłam, wiedziałam, że zaraz się dowiem o co chodzi. Byliśmy już w środku. Chłopak siadł na kanapie i opierając łokcie o kolana zakrył twarz. Usiadłam obok niego i oparłam głowę o jego ramię
-Zoe, ja nie chciałem cię oszukiwać, ale gdybyś się dowiedziała, on by ci coś zrobił
-O co ci chodzi? -powiedziałam strasznie przejęta
-On....on chciała kasy. Płaciłem mu, żeby cię zostawił. Nie miałem już kasy a on chciał coraz więcej. Wymyślił, żebym.....
-Żebyś co?!
-Żebym.....żebym kogoś zabił
Zamarłam, nie mogłam uwierzyć, że to powiedział. Miałam tylko nadzieję, że tego nie zrobił
-Ale ja...ja tego nie potrafiłem. Wtedy on i jego kumple mnie pobili. To nie koniec......musiałem mu obiecać, że wywiozę cię do innego kraju i zostawię tam....powiedzieli, że jeśli to zrobię zostawią cię. Zoe zrozum, ja nie miałem wyjścia, musiałem im obiecać. Moje plany co do tego były zupełnie inne. Owszem chciałem wyjechać z tobą z kraju, ale chciałem z tobą zostać- to co mówił, było takie........straszne. Nie byłam w stanie tego pojąć.
-Harry zostaw mnie -powiedziałam patrząc w ziemię.
-Wyjdź z domu, idź gdzieś na pół godziny. Chcę to przemyśleć nie wiedząc , że jesteś gdzieś blisko. Chłopak to uszanował, wyszedł. Gdy tylko zobaczyłam jak czarny samochód odjeżdża, zadzwoniłam po TAXI chciałam uciec. Bałam się go i Chrisa. Nie wiedziałam co jeszcze wymyślą. Pobiegłam do pokoju spakowałam rzeczy. Usiadłam przy biurku i zaczęłam pisać:
 " Kochany Harry!
Wiem, że pewnie nie chciałeś tego co się wydarzyło, ale to, że mnie oszukiwałeś bardzo mnie zabolało. Wyjeżdżam, nie szukaj mnie. Nie wracam do Irlandii, powiem tylko tyle. 
Będę tęsknić. Zoe"


Przykleiłam tez list na ścianie w salonie, obok wieszaków, gdzie Harry zwykle wieszał kurtkę. Wyszłam z domu, pojechałam na lotnisko. Chciałam jak najszybciej stamtąd zniknąć.......

-------------------------------
I jak podoba się? Komentujcie jeśli tak 

środa, 8 maja 2013

Rozdział 10

____________________________________
Oczami Zoe
To było coś niesamowitego. Harry był taki...nieprzewidywalny i to właśnie w nim lubiłam, tę jego nieobliczalność. Nagle zadzwoniła komórka Hazzy
-To Brian, koleś u którego....będę dziś robił tatuaż
-Tatuaż? Jaki?
-Zobaczysz. NIe bój się nie zostaniesz sama, on przyjedzie tu.
-Ok.

Chłopak poszedł pogadać z kolegą a ja poszłam do swojego pokoju. Gdy byłam już pod drzwiami, moją uwagę przykuło pomieszczenie na końcu korytarza. Widziałam je wcześniej, ale nie wiedziałam co tam jest, nie mówiąc Harry'emu weszłam do środka. Ujrzałam schody, nic więcej. Bez chwili namysłu weszłam po nich na strych. Bałam się co tam będzie, moje obawy minęła gdy moim oczom ukazał się wielki, biały pokój a na środku stał czarny fortepian. Kochałam grać, ale nie robiłam tego od kiedy związałam się z Chrisem, po prostu mi nie pozwalał. Podeszłam bliżej, usiadłam...chciałam zobaczyć czy nadal potrafię grać. Gdy zaczęłam poczułam się jak wtedy, gdy grałam z tatą. To było uczucie którego bardzo mi brakowało, czułam jakby rodzice byli przy mnie.

Mimo, że słyszałam, że ktoś wchodzi po schodach nie przerywałam. Poszyłam jak ktoś zakrywa mi dłonią oczy. Oderwałam ręce od instrumentu i chwyciłam dłoń mężczyzny, po bransoletce poznałam, że to Harry. Usiadł obok mnie. Chciał, żebym grała dalej, więc grałam. Trwało to chwilę, ale pragnęłam usłyszeć jak gra Harry. Kierowałam jego palcami, brzmiało to ślicznie, niepewnie, ale ślicznie.
-Brian przyszedł
-To ten od tatuażu? -Zapytałam nadal grając
-Tak
-To chodźmy
Wstałam niechętnie i chwyciłam Hazzę za rękę.
***
W salonie zobaczyłam chłopaka, całego w tatuażach.
-Cześć jestem Brain-powiedział chłopak i wyciągnął dłoń w moją stronę
-Hej
-Miło mi poznać  dziewczynę Harry'ego
-Ale ja nie...nie jesteśmy razem
-Oj sory...bo wy
Wiedziałam o co mu chodzi, nadal trzymałam Hazzę. Puściłam go i usiałam na sofie
-Nie. My tylko się przyjaźnimy
Harry na te słowa szczerze się uśmiechnął i usiadł na przygotowane dla niego miejsce. Brain narysował po obu stronach jego klatki dwa ptaki. Jeden był mniejszy. Zaczął tatuować, byłam wpatrzona  to jak w obrazek. Po kilku godzinach skończył.
-Ja też chcę -powiedziałam wstając z kanapy
-Ale Zoe, to boli
-Wiem, ale to nie zmienia faktu, że chcę tatuaż
-A więc siadaj -powiedział Brian
-Mogę ja ci go zrobić? Spokojnie umiem -Uśmiechnął sie Harry
-....Tak-powiedziałam trochę niepewnie
-Ok a więc masz jeszcze swój sprzęt?
-Jasne
Chłopaki zaczęli zbierać rzeczy ze stolika. Brain wyszedł. Harry skoczył po swój sprzęt.
-A więc...-nie dałam mu dokończyć
-Co znaczy twój tatuaż?
-On....on mi się kojarzy się z nami. Dwa ptaki jeden mniejszy, czyli ty a drugi duży, czyli ja. Chronią się nawzajem i tak też jest w naszym przypadku -otworzyłam lekko usta ze zdziwienia, nie mogłam uwierzyć
-A ty jaki chcesz?

-Ja chcę....puls...ludzi puls z którego wychodzi serce-Harry nie pytał dlaczego właśnie taki, nie pytał jak ma dokładanie wyglądać. Po prostu wziął marker i narywał. Strasznie mi sie podobało. Chciałam zeby juz zaczął, lecz po chwili pomyślałam, że to był zły pomysł. Nie dlatego, że żałuję, ze go robię, tylko ten ból.....był straszny.
***
15 minut później był już gotowy.



Cudo. O taki mi właśnie chodziło.
-A więc co on Ci przypominia?
-Ciebie. To dzięki tobie nadal żyję


-----------------------------------------------------------
To już drugi rozdział dzisiaj....jak piszecie żebym napisała kolejny, jakoś znów mam chęć pisać więc siadam i piszę xD Jesteście moim natchnieniem do pisania.....wasze komentarze sprawiają, że wiem dla kogo to piszę <3

Rozdział 9


***
Harry wróci a jego koleżanka Nicole wyszła. Nie widziałam jak się żegnają, siedziałam w pokoju. Chłopak długo nie przychodził, wyszłam z łóżka i poszłam zobaczyć co robi. Zwlekłam się ze schodów.
-Co ty robisz?! Lekarz kazał ci leżeć w łóżku.
-Po prostu chciałam zobaczyć co robisz
Loczek chwycił mnie w talii i wziął na ręce. Jeśli mam być szczera, to nie lubiłam jak to robił, czułam się taka... słaba. Posadził mnie na kanapie. Czułam się jak mała dziewczynka, którą boli noga i dlatego tata nosi ją na rękach. Zastanawiało mnie dlaczego mnie tak traktuje. Wyglądał jakby coś przede mną ukrywał, no ale nic, przecież i tak tego z niego nie wyciągnę. Moje przemyślenia przerwał Harry, który wyciągnął z pudełka jakąś maść. Zdjął skarpetkę z mojej nogi, odwinął bandaż i zaczął wsmarowywać maść w moją stopę. Rana strasznie mnie zapiekła, z przypływu bólu chwyciłam rękę Hazzy.
-Przepraszam, nie chciałem żeby bolało
-Ból do przeżycia, spokojnie -powiedziałam ze sztucznym uśmiechem
-Po sile z jaką ścisnęłaś moją dłoń bym tego nie powiedział- i znów wyszczerzył te swoje białe ząbki
Puściłam jego rękę, no co cicho się zaśmiał. Gdy skończył usiadł obok mnie, bardzo blisko
-Nadal się mnie bolisz?
-A miałabym powód, żeby się nie bać?
Po tych słowach jego twarz trochę posmutniała. Nie wiem czemu mu to powiedziałam ale po prostu chciałam być szczera. Chłopak nie był na mnie zły, zwyczajnie odszedł Poszedł do swojego pokoju. Przemyślałam wszystko... musiałam z nim porozmawiać do końca jeszcze nie wiedziałam o czym. Poszłam do jego sypialni. Leżał przekręcony bokiem na łóżku. Nie usiadłam kogo niego, postanowiłam spocząć na fotelu niedaleko łóżka. Cisza. Tylko to byli słychać. Wydało mi się ze jest smutny. Podskoczyłam lekko gdy z jego ust wydostało się to jedno, jedyne słowo na które nie znałam odpowiedzi-Dlaczego?
Podeszłam bliżej, Harry leżał odwrócony plecami do mojej osoby.
-Harry, ja....-nie dokończyłam. Chłopak wstał, otworzył drzwi i trzymając za klamkę krzyknął coś co mnie przeraziło
-WYJDŹ !!!
Nie chciałam mu się sprzeciwiać, poczułam ten chłód którym mnie wtedy darzył. Nie było sensu wtedy z nim gadać Wyszłam. Chciałam go zostawić samego, żeby mógł wszystko sobie poukładać więc wyszłam z domu. Nie przemyślałam tego. Chciałam tylko iść do sklepu po drogiej stronie ulicy. Pech jednak chciał żeby mi się coś stało. Podeszło do mnie trzech typów w kapturach. Robił się już mrok więc nie widziałam ich twarzy, ale gdy usłyszałam ten znajomy głos, serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Znalazł mnie. Chris już wiedział gdzie jestem.
-Chłopaki zostawcie nas samych
Faceci którzy byli tam z moim byłym odeszli do samochodu i odjechali.
-I widzisz po co ci to było? Myślisz ze z tym całym Harry'm będzie ci lepiej? Oj szczerze w to wątpię. -Powiedział z groźnym uśmiechem na twarzy. Ruszył w moją stronę, trzymał coś w dłoniach Tak to był nóż....taki sam miał ten mężczyzna który zaatakował mnie w parku. Kiedyś mówił,że są takie tylko 3 dla niego i jego kupli. Wtedy już wiedziałam kto mu doniósł gdzie i z nim jestem. Strach sparaliżował moje nogi. Gdy był już metr ode mnie otrząsnęłam się i odskoczyłam do tyłu. Jego śmiech rozległ się po pustej ulicy. Wiedziałam ze to się skończy źle, jeśli Harry nie będzie chciał ze mną pogadać i nie zobaczy ze wyszłam Wtedy zastanawiało mnie tylko to, że mogłam wszystko od razu wytłumaczyć loczkowi. Cofałam się robiąc małe kroczki, ale historia z parku powtórzyła się. Upadlam na chodnik. Chris pochylił się nisko nade mną. Zamknęłam oczy
-Żegnaj -powiedział i lekko się zaśmiał.
Nagle usłyszałam trzask drzwi. Mężczyzna nie zadał mi ciosu. Został odciągnięty przez huk jaki rozległ się gdy Harry wyszedł z domu i szybko podbiegł do nas. Gdy zobaczył ze lezę na ziemi, zwolnił trochę lecz nadal w szybkim tępię podszedł do Chrisa i bez namysłu uderzył go w twarz. Facet wypościł z reki nóż. Poczołgałam się i niezauważalnie go wzięłam Stoner nie był slaby, oddał Harry'emu. Poczułam ten ból w sercu gdy to zobaczyłam. Zakryłam oczy
______________________
Oczami Hazzy
Bylem wściekły Jak mógł chcieć jej coś zrobić. Przecież mieliśmy układ. Wiedziałem, że od tej chwili jest on nieważny Nie mogłam mu tego darować. Wymierzyłem potężnego kopa w jego brzuch. Upadł na ziemie, zwijał się z bólu. Gdy wstał zrobiłem to jeszcze raz, wcześniej waląc w twarz. Teraz już nie było szans żeby szybko wstał Podeszłam do Zoe i wziąłem ją na ręce. Poszliśmy do domu. Drzwi zamknąłem na wszystkie możliwe sposoby. Zaniosłem dziewczynę do salonu, pozasłaniałem wszystkie okna i pogasiłem światło, widziałem strach w jej oczach. Usiadłem obok niej.
-Nie bój się. Będzie dobrze -powiedziałem czując jej szybkie bicie serca. Nie myślałem ze coś zrobi. W pewnej chwili chyba nie wytrzymała, zaczęła potwornie płakać, przytuliła się do mnie, jak jeszcze nigdy wcześniej. Odwzajemniłem gest i oparłem brodę o jej głowę.
-Ciiii wszystko będzie ok. Słyszysz ? -odchyliłem się trochę i spojrzałem w jej brązowe niemal ze czarne oczy. Po czym znów ja przytuliłem Siedzieliśmy tak bardzo długo w cichy którą co jakiś czas zakłócał płacz Zoe. Chciałem z nią o wszystkim pogadać ale nie wiedziałem jak. Zasnęliśmy oboje na kanapie wtuleni w siebie.
***
Tym razem to ja obudziłem się pierwszy. Nie chciałem budzić Zoe, siedziałem wiec bez ruchu. Po jakimś czasie dostrzegłem ślad na jaj karku. Był to mały napis "Ona jest moja", zdziwiłbym się gdyby to był tatuaż,ale byłem przerażony bo to była blizna. Ten napis był na niej nie wytatuowany ale wyryty. Jak ten cały Chris mógł jej to zrobić To był już chyba szczyt okrucieństwa, wyryć nożem na karku swojej ukochanej napis "ona jest moja". Przejechałem lekko pacem po śledzie.
-tak, to on to zrobił -odezwał się cichy kobiecy głos .
-Jak on mógł ci to zrobić? Ty się na to zgodziłaś ?
-oszalałeś ?! Jego koledzy mnie trzymali gdy on wziął nóż i po prostu zaczął "pisać". Ten ból.... jeszcze nigdy takiego nie czułam.
-Zoe....przepraszam. Przepraszam cie za wszystko przez co się mnie bałaś. Nie chciałem tego...
Nie dala mi dokończyć, przysunęła się bliżej i mocno mnie przytuliła.
-dajesz mi większe bezpieczeństwo niż ktokolwiek kiedykolwiek.
Odsunąłem się trochę by móc spojrzeć w jej oczy, w których miała te małe iskierki. Pochyliłem się do niej i zrobiłem coś czego nie chciałem zrobić w takim momencie.... pocałowałem ją a ona to odwzajemniła Spojrzałem na nią, jej policzki w mgnieniu oka zrobiły się czerwone, moje zresztą chyba tez. Przytuliła się do mnie, czułem jej ciepło, według mnie mogłoby być tak cały czas. Teraz już czułem, że nie boi się mnie tak jak to było jeszcze wczoraj....




---------------------------------
Podoba się? Jak tak to komentujcie. Jak nie to też komentujcie xD Chcę znać waszą opinię

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 8

Dość długo nie mogłem zasnąć. Zoe cały czas się kręciła, trochę mnie to irytowało, no ale co mogłem zrobić? Potrzebowała mnie. Nie mogłem jej wtedy o niczym powiedzieć, mianowicie o tym co tak naprawdę stało się jak wyszedłem z domu. Robiłem to dla jej bezpieczeństwa. Bałem się nawet pomyśleć co by się stało gdyby się dowiedziała. Postanowiłem już nie myśleć o sprawie, która nie mogła wylecieć mi z głowy. Usnąłem.
***
__________________________________
Oczami Zoe
Jak zwykle obudziłam się pierwsza. Nie mogłam nawet wstać, bo Harry trzymał mnie, obejmując ramieniem.  Musiałam tak leżeć i czekać aż w końcu się obudzi lub mnie puści...na marne. Zaczęło mi się tak nudzić, że bawiłam się jego włosami. Były strasznie fajne, nawijałam je na palca i puszczałam. I tak cały czas. W końcu było mi juz tak nudo, że się wkurzyłam
-Harry!!! Obudź się!!!!!!
-Boże, co się dzieje?!
-Nic, chcę po prostu wstać :D
Powiedziałam z szerokim uśmiechem i wstałam gdy chłopak mnie puścił
-Czy ty oszalałaś?
-Możliwe
NIe zastanawiając się wyszłam z pokoju. Noga nadal mnie potwornie bolała. Opiekuńczość Harry'ego nie dawała mi jednak szans mu o tym powiedzieć. Stwierdziłam, że niedługo przestanie boleć, ale gdy odwinęłam kostkę, zdałam sobie sprawę, że wygląda to jeszcze gorzej niż myślałam. Myśląc, że chłopak nadal leży w łóżku, podeszłam  do szafki w której była apteczka. Zastanawiało mnie tylko to, czy to ja jestem taka mała czy Harry taki wielki. Musiałam wejść na krzesło by tam dosięgnąć. Schodząc, krzesło się zachwiało a ja razem z nim. Gdyby nie tamten loczek który nie mógł wytrzymać nie wiedząc co robię, z pewnością spadłabym i złamała rękę.


 -Nie mogłaś mnie zawołać? A tak w ogóle co ty robisz?
-Nic, tylko....-nie dokończyłam. Harry wiedział o co mi chodzi. Tak jak dzień wcześniej,  chwycił mnie w talii i posadził na blat a sam usiadł na krześle.
-Kobieto, z tym trzeba jechać do lekarza.
-Nieeeeeeeee
-Zoe, ale....przerwałam mu
-Nigdy nie jade!!!-chłopak był zaskoczony, dlaczego nie chciałam jechać do szpitala.
-Harry....mam złe wspomnienia. To tam...po raz ostatni zobaczyłam rodziców....w czarnych workach. Boję się, po prostu się boję Harry -powiedziałam z dość smutną miną
-Dobrze, więc zadzwonię po lekarza niech przyjdzie tu. Ok?
-Ok
Harry poszedł się przebrać a po jakiś 15 minutach przyjechał lekarz. Opatrzył mi nogę, przepisał jakąś maść i kazał mi jak najmniej chodzić. Wiedziałam co to znaczy....ciągłe siedzenie w łóżku, lub na kanapie na którą zaniesie mnie oczywiście Harry.
***
Ktoś musiał mi kupić lekarstwo, niestety ja nie mogłam się ruszać z miejsca. Harry poszedł. Bałam się zostać sama w domu, chłopak zadzwonił więc po swoją koleżankę, która w mgnieniu oka zjawiała się w domu....
Chłopak wychodził poprawiłam mu tylko zawinięty kołnierz i zniknął za czarną drewnianą powłoką.











----------------------------------------------
Podoba się? Dawajcie komy.....jak najwięcej komentarzy xD
Jutro niestety nic nie dodam, bo jadę do Berlina. Ale jak wrócę na pewno coś dodam :*
Komentujcie i wchodźcie w zakładkę KONKURSY

Coś nowego

A więc robię nową zakładkę KONKURSY.
Wchodźcie tam, co jakiś czas będą nowe konkurs

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 7



Nie spodziewałam się, że tak będzie wyglądał dom Harry'ego. Był po prostu piękny. Z czerwonej cegły, przed budynkiem był mały ogródek, za domem również. Gdy weszliśmy do środka moim oczom umazał się niesamowity salon i piękne kręcone schody. Musiało mu być tu bardzo ciężko mieszkać samemu.
-Tu jest cudnie -powiedziałam z zachwytem
-Dziękuje to dom do którego mieliśmy się przeprowadzić, ale nie zdążyliśmy, bo 5 dni przed naszą wyprowadzką......był ten "wypadek"
-Nie mówmy już o tym
-Masz rację, chodź pokażę ci twój pokój, no chyba, że chcesz spać ze mną? -uśmiechnął się i wyszczerzył przy tym swoje białe ząbki.
-Harry. Przestań.-powiedziałam dość poważnie ale gdy na niego spojrzałam nie wytrzymałam, musiałam się uśmiechnąć.
Poszliśmy do pokoju w którym miałam spać. Gdy weszliśmy, zobaczyłam strasznie ładny dziewczęcy pokój. Harry postawił walizki na podłodze i poszliśmy oglądać dalej. Obraliśmy kierunek na kuchnię .
-Harry, tu jest pięknie. Jeszcze nigdy nigdy nie widziałam tak pięknego domu. Pokażesz mi swój pokój?
-Jasne, chodź.
....
-No więc to jest mój pokój. Jak byś się nie mogła przyzwyczaić do nowego miejsca i być się bała spać w tamtym pokoju to tego no....wiesz gdzie mnie znaleźć-powiedział z dość nieśmiałym uśmiechem na ustach
-Będę pamiętać :-) A teraz może zrobimy jakiś obiad?
-Świetny pomysł, umieram z głodu
Poszliśmy do kuchni. Postanowiliśmy zrobić spaghetti, ale nasze wspólne gotowanie nie trwało zbyt długo. Do Hazzy ktoś zadzwonił, był wyraźnie wściekły. Wyszedł z domu, zostawiając mnie samą. Na szczęście zamknął drzwi na klucz. Pomyślałam, że to może jakiś jego kolega. Dokończyłam obiad i wyłożyłam sobie na talerz. Po jakiś 15 minutach wrócił Harry. Wstałam by nałożyć mu jeszcze ciepłe danie, gdy nagle wszedł do kuchni, odwróciłam się. Talerz wyleciał mi z rąk...Harry on...on miał rozwaloną brew, z której potokiem sączyła się krew. Jego ręce też były czerwone. Podbiegłam do niego nie zważając, że jestem na boso a na podłodze jest pełno kawałków zbitej porcelany. Chwyciłam jakiś ręczniczek, zaczęłam ocierać twarz Harry'ego, nie zdążyłam tego zrobić do końca. Chłopak podniósł mnie i posadził na stole, sam podszedł do zamrażarki, wyciągnął lód i przyłożył do skaleczenia. Z mojej prawej nogi ciurkiem leciała krew, która zabarwiła jeszcze niedawno białą skarpetkę, pewnie porcelana rozrzucona po kuchni przebiła mi skórę. Chłopak wyciągnął coś z apteczki i podszedł do mnie, odłożył na chwilę lód na blat. Chwycił moją nogę, zdjął skarpetkę, widać było porządny kawał naczynia wbitego w moją stopę. Wyjął je. Pęsetą usunął mniejsze pozostałości, gdy polał ranę wodą utlenioną zasyczałam z bólu.
-Nie ruszaj się, jeszcze chwilkę-po tych słowach obwinął mi stopę po samą kostkę bandażem. 
-Dziękuję Harry, ale teraz to ty potrzebujesz pomocy. Co ci się tak w ogóle stało? -zapytałam schodząc ze stołu.
-Nie ważne
-Harry!!!-krzyknęłam
Chłopak spojrzał na mnie tym swoim zimnym spojrzeniem, trochę się przestraszyłam.
-Harry, chcę tylko wiedzieć, czemu wypadasz z gniewem z domu i wracasz pobity -powiedziałam troskliwym i znacznie bardziej spokojnym głosem
-Pobiłem się z pewnym kolesiem
Po tym wyznaniu przeraziłam się jeszcze bardziej. Jaki był tego powód? Nie chciałam już go o nic dopytywać, chwyciłam tylko ręczniczek, który już był trochę upaćkany krwią i znów zaczęłam wycierać twarz Harry'ego a następnie ręce. Staliśmy tak kilka minut, po czym zabraliśmy się do sprzątania, tym razem jednak nałożyłam kapcie. Gdy w kuchni było już czysto, utykając poszłam do salonu, ale nie uszłam nawet metra, gdy poczułam jak ktoś bierze mnie na ręce....bardzo miłe uczycie. Oglądaliśmy jakiś całkiem fajny film, spostrzegłam, że Harry położył swoją rękę ma moim ramieniu. Nie sprzeciwiałam się zbytnie, spojrzałam tylko na niego
-No weź nie bądź taka, nie obmacuję cię ani nic, tylko chcę cię objąć-powiedział nawet na mnie nie patrząc
-Ale ja nic przecież nie mówią- odpowiedziałam i oparłam głowę o jego rękę. Wiedziałam, że się cichocze, co czułam jak jego klatka piersiowa lekko drgała. Po skończonym seansie, postanowiliśmy obejrzeć coś jeszcze, był to horror. Tym razem nie chciałam, żeby Harry się ze mnie śmiał dlatego udawałam, że się nie boję.
***
Film się skończył. Poszłam powoli do łazienki, wzięłam prysznic, zmyłam makijaż, umyłam zęby i przebrałam się w piżamę. Gdy wyszłam zobaczyłam siedzącego na przeciwko drzwi, loczka. Znów wziął mnie na ręcę, tym razem przerzucając przez ramię i zaniósł do sypialni. Położyłam się na łóżku a on poszedł, zamykając drzwi. Nie mogłam usnąć, bałam się po obejrzeniu tego filmu. Napisałam SMS'a do Harry'ego



Po chwili dostałam odpowiedź




_______________________________________________
Oczami Harry'ego
Czekałem na odpowiedź od Zoe, już miałem iść zobaczyć co się dzieje gdy zobaczyłem otwierające się drzwi, to była ona.
-Harry, boję się-powiedziała ze smutną miną
-Chodź-nie śmiałem się, żeby nie zrobiło jej się głupio.
Położyła się koło mnie, szybko zasnęła. Gdy spała przytuliła się do mnie, chyba naprawdę się bała. Jej mina mówiła sama za siebie. Ja też ją przytuliłem i pocałowałem lekko w czoło.


--------------------------
Jak obiecałam tak jest....długi rozdział xD



Button

Rozdział 6


Był tam, ze mną. W najtrudniejszym momencie mnie nie opuścił. Nie wiem czemu, ale przy nim czułam się taka inna. Uśmiechnął się, chyba wiedział, że na niego patrzę. Otworzył oczy.
-I co fajnie się spało trzymając tak mocno moją rękę-powiedział z tym swoim dziwnym uśmieszkiem
-Bardzo- powiedziałam, żeby nie było, że się speszyłam.
Nie chcąc już odpowiadać na żadne jego pytania, poszłam w stronę kuchni. Znów czułam ten jego wzrok na sobie. Wstawiłam wodę na herbatę i ustawiłam dwie szklanki obok siebie, gdy nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
-Nie ma numeru-krzyknął Harry, spoglądając na dzwoniące padło
-Poczekaj, odbiorę. -Powiedziałam głośno i pobiegłam do sypialni.
-Halo-zapytałam
-No wiesz nie ładnie tak uciekać przed chłopakiem wiesz? I jeszcze zapraszać na noc jakiegoś loczka....oj nie ładnie, nie ładnie Zoe-powiedział mrożąc moją krew jakiś facet
-Kim jesteś- głos mi po prostu drżał, Harry podniósł się na łokciach i z zastanawiającą miną patrzył na mnie
-Nie poznajesz mnie? Ta ja CHRIS- ze słowa, to imię. Nie wiedziałam co robić rozłączyłam się, zdążyłam usłyszeć jeszcze kilka strasznych słów-widzę cię Zoe
Rzuciłam telefon an podłogę.
-Harry.....on,.....on mnie znalazł.....wie gdzie jestem.....widział nas.....Harry on mnie zabije- powiedziałam i zaczęłam strasznie płakać.
-Nie. Rozumiesz nie dam mu cię dotknąć.
-A jak przyjdzie tu gdy ty będziesz w domu?
-.....Wprowadź się do mnie-powiedział po chwili namysłu
-Co???? Przecież my się znamy yyyy 2 dni
-Wolisz mieszkać z chlopakiem którego znasz 2 dni czy chcesz żeby inny ci coś zrobił?
Patrzyłam na Harry'ego, ta jego mina, ta opiekuńczość w jego oczach. Pokiwałam lekko głową na znak, że się zgadzam. Wyciągnęłam kilka ubrań z szafy i poszłam do łazienki się przebrać. Gdy wyszłam zobaczyłam jak loczek trzyma już moją spakowaną walizkę.
-I jak gotowa?
-Tak-powiedziałam nadal przerażona, wiedziałam, że Chris jest pewnie pod hotelem.
Harry zadzwonił po kolegów, którzy mieli zagadać Chrisa gdy my będziemy wyjeżdżać. W windzie chłopak dał mi swoją kurkę, czapkę i okulary. Chciał, żeby tamten typek mnie nie poznał. W holu złapałam Hazze za rękę, jego samochód był tuż pod wejściem do hotelu. Rob miał nas zawieść. Szybko wbiegliśmy do samochodu i odjechaliśmy z piskiem opon.



Byliśmy już na miejscu, Harry wysiadł pierwszy. Wyciągnął walizkę i pomógł mi wyjść. Nie byłam pewna, że nikt nas nie śledził, ale byłam pewna tego, że jestem bezpieczniejsza.



----------------------------------------------------
Sorki, że taki krótki kolejny będzie dłuższy

sobota, 4 maja 2013

Rozdział 5


Byłam mu wdzięczna ze odebrał za mnie ja nie dałabym rady z nim rozmawiać.
-Chciałem cie zabrać na spacer ale to chyba nie wypali co?
Pokiwałam głowa i trochę posmutniałam.
-No to zostaniemy tu pooglądamy filmy, pogadamy. Co ty na to?
-Świetny pomysł. Pójdę się przebrać. Dziwnie się czuję gdy siedzę przy tobie w piżamie.
-Oj daj spokój. To przecież szorty i luźna bluzka-powiedział z uśmiechem
Odwzajemniłam ten gest. Włączyliśmy telewizor i przeszukiwaliśmy po kanałach jakiegoś fajnego filmu. Oboje postawiliśmy na horror, który właśnie leciał, ale po pół godziny byłam tak wystraszona ze prawie nie patrzyłam na ekran. Harry przełączył i teraz oglądaliśmy 'Niesamowity Spider Man". Uwielbiałam ten film. Z godziny 11:30 zrobiła się nagle 15:30
-jestem trochę głodna, idę zrobić coś do jedzenia. Może naleśniki ?-powiedziałam z pustką w brzuchu
-Pomogę ci
Oboje poszliśmy do kuchni. Zaczęliśmy wyciągać z szafek wszystko co było potrzebne. Narobiliśmy niezłego bałaganu gdy próbowaliśmy nasypać mąki która rozsypała się na podłogę ale naleśniki wyszły przepyszne. Znowu usiedliśmy na kanapie i jedliśmy wspólnie przygotowane danie które popijaliśmy mlekiem.
-Czemu ty wiesz coś z mojej przeszłości a ja o tobie nic?
Harry posmutniał, widziałam ze opowiadanie o jego rodzinie nie jest łatwe, ale zrobił to.
-Jak miałem 10 lat...bylem u kolegi, mój brat był w tego kompletnie pijany i wściekły .. krzyczał na mamę i siostrę. Chciał tak naprawdę gadać ze mną, to mnie chciał uderzyć dlatego ze pobiłem jego puchar za zajęcie pierwszego miejsca w szkolnych zawodach przełajowych Gdym wiedział co się wtedy stanie nigdy bym nie poszedł do Grega. Zoe on.....on był tak wściekły i pijany ze już nad sobą nie panował, nie wiedział co robi. Ten pistolet....to był pistolet mojego ojca, który zginął w wypadku. No i on wziął ten pistolet....i po prostu strzelił....ja....ja nie mogłem nic zrobić, ale gdybym mógł pozwoliłbym żeby to mnie zabił. Potem chyba zrozumiał co zrobił ...strzelił kulką prosto w swoją głowę ....gdy wróciłem zobaczyłem.....krew..... mamę..... Gemmę.....Tonny'ego, pistolet w jego ręku. Miałem tylko 10 lat nie wiedziałem co mam zrobić .... wybiegłem z domu, poszedłem do sąsiadów oni zadzwonili na policje i pogotowie.....nie miałem już nikogo. Potem mieszkałem u ciotki ale gdy skończyłem 18 lat wyprowadziwszy się. Wiedziałem ze Tonny był agresywny, bo kiedyś dźgnął mnie nożem-mówił ze łzami w oczach i pokazał blizną na brzuchu- .. trafiłem do szpitala, powiedziałem ze nie uważałem jak robiłem sobie kolacje. Nie chciałem go wkopać....ale powinienem, terach mama i Gemma pewnie by żyły.- Harry był roztrzęsiony, widziałam go takiego po raz pierwszy. przytuliłam chłopaka, czułam jak płacze
-Ja tez straciłam rodziców. Byłam na wakacjach u mojej cioci na Kanarach. Oni mieli przylecieć kila dni później....samolot wpadł w turbulencje i ......runął na ziemię.....nikt nie przeżył. Pogrzeb był w Irlandii i naszym rodzinnym mieście Ciocia wprowadziła się do naszego mieszkania . Jak miałam 16 lat poznałam Chrisa. Rok później wprowadziłam się do niego, odciążając ciocie..... zawsze z tatą gadaliśmy o tym, że będzie prowadził mnie do ołtarza ubrany w czarny garnitur a ja będę szła w dłuuuugiej białej sukni.....-mówiłam ze łzami w oczach.



Oboje siedzieliśmy wtuleni w siebie na sofie. Robiło się już strasznie późno, niedługo po naszych zwierzeniach moje oczy zamknęły się.
_______________________________________________________
Oczami Harry'ego
Przy niej czułem się inaczej...lepiej. Bylem zaskoczony gdy opowiedziała jak zmarli jej rodzice. Niedługo potem zobaczyłem ze Zoe śpi, wziąłem ją na rękę i zaniosłem do łózka Tak mocno chwyciła moją dłoń, że nie dawała mi szans odejść. Położyłem się obok niej. Wygląda tak słodko Ja, nie bylem w stanie zasnąć, rozmyślałem co będzie jak jednak ten cały Chris się dowie gdzie Zoe. Wiedziałem tylko, ze na pewno nie dam jej nikomu skrzywdzić Dziewczyna jakby czytała mi w myślach, uśmiechnęła się i mocno do mnie przytuliła .. o dziwo przez sen była bardzo silna. Po godzinie, może dwóch ja tez zamknąłem oczy i utonąłem w śnie.

***
_______________

Oczami Zoe

Co sie dzieje? Czułam jak coś na czym leżałam lekko i powoli się porusza. Spojrzałam w górę, to był Harry.

piątek, 3 maja 2013

Rozdział 4


Byliśmy już pod hotelem w którym mieszkałam. Harry odprowadził mnie do samych drzwi pokoju, chociaż mówiłam, że nie ma takiej potrzeby. Uparł się. Zrobił to pewnie dlatego, że jak juz wróciliśmy było całkiem ciemno a w holu nie było nikogo oprócz recepcjonisty, przed hotelem również. Pożegnaliśmy się. Ten dzień był pełen przygód, tych fajnych jak i tych trochę mniej. Byłam zmęczona, wyciągnęłam z szafy szorty, koszulkę i przebrałam się. Nie minęło nawet 10 minut gdy mój telefon zabrzęczał w mojej torebce.


Trochę mnie to przeraziło. Już całkiem ubrana podeszłam do okna, Harry stał na chodniku po drugiej stronie drogi. Nawet w tym mroku czułam jak szczerzy te swoje zęby. Szybko odsunęłam się od okna i zasłoniłam je. Położyłam się spać i zasnęłam.

***
Promienie słońca przedzierające się przez zasłony wyciągnęły mnie ze snu. Spojrzałam na telefon było już po 11. Wystraszyłam się, że z samego rana miałam 6 nieodebranych połączeń i kilka nowych wiadomości od Julii,mojej dobrej koleżanki.



Ręce zaczęły mi się strasznie trząść. Nie byłam w stanie odpisać. Zaczęłam płakać, jak mogli go wypuścić? Wiedziałam, że gdy tylko mnie zobaczy to mnie zabije. Stukanie do drzwi przeraziło mnie jeszcze bardziej. Wolnym, wystraszonym krokiem podeszłam bliżej. Nie otwierałam, do póki zza drewnianej bariery nie rozpoznałam głosu Harry'ego. Szybko otworzyłam drzwi i zapłakana rzuciłam się na chłopaka. Nie wiedząc co się dzieje stał jak wryty. Po kilku sekundach gdy poczuł, że moje łzy moczą jego białą koszulkę, mocno mnie przytulił i lekko popchnął bym weszła do pokoju.
-Zoe, co się stało? - zapytał niespokojnie
-Ja...bo on-powiedziałam niewyraźnie
-Kto Zoe, kto? Co sie dzieje? Uspokój się. Zoe, nie bój się, jestem tutaj, nikt cię nie skrzywdzi
Nie wiem ile tak staliśmy. Trochę sie uspokoiłam, więc usiedliśmy na kanapie i postanowiłam wytłumaczyć co się stało.
-Chris, to mój były. Kilka dni temu trafił do więzienia,ale dzisiaj rano go wypuścili za "dobre sprawowanie". Gdy zobaczył, że mnie nie ma w mieszkaniu, poszedł do mojej koleżanki, zrobił jej awanturę a ona przecież o niczym nie wie. Harry on mnie nie raz bił, po tym co się teraz wydarzyło on mnie zabije - znów zaczęłam płakać.
-Nic ci nie zrobi, jeśli tylko spróbuje cię tknąć to ja go zabije. Nie dam się skrzywdzić. -powiedział opiekuńczo i znów mnie przytulił.
Cały czas zanosiłam się od płaczu. Nie mogłam sobie nawet wyobrazić co będzie gdy on mnie jednak znajdzie. Byłam wdzięczna losowi, że mimo wszystko jest przy mnie ktoś kto chce mnie chronić.
-Dziękuję Harry- powiedziałam cicho
-NIe na za co, kotku-zachichotał lekko a ja zrobiłam to samo.
-Ja czegoś nie rozumiem. Czemu gdy jestem przy tobie czuję jakby był to mój najgorszy koszmar ale zarazem jakbyś był moim najsilniejszym narkotykiem? Jednocześnie się ciebie boję i czuję sie przy tobie bezpieczna
-Po prostu tak działam na kobiety- zaśmiał się i cmoknął mnie w czubek głowy.
Tę miłą atmosferę przerwał dzwonek mojego telefonu. Na wyświetlaczu pojawiło się imię Chris. Od razu moje serce zaczęło szybciej bić. Harry widział, że znów się boję, wziął telefon i odebrał. Próbowałam go powstrzymać, na marne, jego siła w porównaniu z moją, była ogromna.
-Tak?-zapytał Harry
-Gdzie jest kurwa Zoe?-krzyknął mężczyzna po drugiej stronie
-Nie może rozmawiać.Zostaw ją lepiej w spokoju
-Ty chuju, jeśli tylko ją dotkniesz to przysięgam, że nie wyjdziesz z tego cało.
-Ja jej chociaż nie biję-powiedział cicho i się rozłączył



No hej

Hej tu jest juz dokończony zwiastun całego opowiadania
http://www.youtube.com/watch?v=N9P7IT9i-24

Rozdział 3

Gdy wsiedliśmy do samochodu obawy trochę minęły, Harry włączył fajną muzykę. Zaczęłam cicho ją nucić, a on w pewnym momencie zaczął głośno śpiewać. Parsknęłam śmiechem, nie dlatego że robił to brzydko, ale dlatego że się tego kompletnie nie spodziewałam. Po chwili ja robiłam to samo. Wtedy jakoś moje lęki zniknęły, z szorstkiego i przyprawiającego o dreszcze faceta stał się milutkim i słodkim chłopakiem. Uśmiechnęłam się w jego stronę, pewnie to zauważył bo zrobił ten sam gest. Dojechaliśmy na miejsce. Moim oczom ukazał się wielki plac na którym były rozstawione karuzele, różne stoiska i wiele innych. Wysiedliśmy z samochodu, Harry chwycił ponownie moją rękę
-Nie zapędzasz sie? Dzisiaj się poznaliśmy
-No i co?
Jego wypowiedź trochę mnie zdenerwowała. Wyszarpnęłam swoją rękę i poszłam, Harry stał jak wryty, chyba nigdy jeszcze nie spotkał osoby która by się mu przeciwstawiła.
-Idziesz, czy będziesz tak stał? odwróciłam się i jego stronę gdy to mówiła.
Chłopak otrzeźwiał i zaczął iść. Pierwsze co przykuło moją uwagę to wielki Roller Coster.
-Harry? Pójdziemy? Proszeeeeee -powiedziałam słodko
-nie -odpowiedział stanowczo
-czemu? Boisz sie? -na moich ustał pojawił się prowokujący uśmieszek
-Przestać! Powiedziałem coś!!! -krzyknął i chwycił moje przedramiona
Wtedy strach wrócił. W moich oczach pojawiła sie łza, która zaraz miała z nich wypłynąć.
-Przepraszam, Zoe przepraszam -powiedział pochylając się nade mną
-Zostaw mnie, pójdę sama- powiedziałam i odeszłam
Nie uszłam nawet 2 metrów kiedy poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. Odwróciłam się. To był Harry.
-A więc do którego wagonu wsiadamy?
Byłam strasznie szczęśliwa, że jednak się zgodził, tak naprawdę bałam się tam iść sama. Poszliśmy. Gdy mieliśmy juz wsiadać, zaczęłam się bać. Uspokoiłam się trochę gdy pomyślałam, że przecież nie jestem sama. Gdy kolejka ruszyła moje nogi zadrżały, chwyciłam rękę Harry'ego. Uśmiechnął się. Podróż minęła szybko. Po wyjściu ze strachu ugięły się pode mną nogi, opadłam na Hazze. Złapał mnie. Chwilę potem  odzyskałam czucie w nogach. Harry mimo to wziął wziął mnie na rękę, poczułam jego perfumy, czułam jak chichocze. Postawił mnie gdy dotarliśmy do ławki niedaleko Diabelskiego Młynu.
-I co fajnie było? -powiedział trochę zły
-Było super -odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem na ustach
-Teraz ja wybieram-chwycił mnie za rękę i poszliśmy.
Zatrzymaliśmy się przy jakiś zabawkowych samochodach na ogromnej tafli metalu. Spojrzałam się dziwacznie w stronę Harry'ego, zastanawiało mnie to jak on tam ma zamiar wejść, przecież jest taki wysoki a samochodzik, maleńki. Śmiesznie to trochę wyglądało. Było strasznie dużo zabawy, wjeżdżaliśmy w siebie nawzajem. Nie myślałam, że Harry może być taki zabawny.

Czas na tą niesamowitą zabawę niedługo się skończył. Harry pomógł mi wyjść, chociaż według mnie to on miał z tym większy problem. Chodziliśmy bez jakiegoś większego celu niż zabawa. Kupiliśmy watę cukrową...byłam trochę podirytowana gdy Harry nie pozwalał mi za nic płacić. W pewnym momencie na małym stoisku zobaczyłam słodkiego, duzego, pluszowego misia. Niestety żeby go dostać trzeba było wrzucić 5 piłeczek do koszyka, a ja mam takiego cela, że nawet piłką do kosza bym nie trafiła. Zielonooki chłopak to zobaczył, lekko pociągnął moją dłoń w stronę stoiska. Dał facetowi kilka żetonów, a ten wręczył mu 7 piłeczek z których 5 miało wylądować w koszu. Byłam zszokowana, że od razu mu się udało, mężczyzna w czerwonej czapce dał mu wielkiego misia o którym marzyła. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, gdy Harry wyciągnął zabawkę w moją stronę i zapytał czy nadal się go boje.

On chyba nawet nie liczył na odpowiedź.
-Jak go nazwiesz? -zapytał z lekkim uśmiechem
-Zoe? Jak go nazwiesz? -powtórzył gdy nic nie odpowiedziałam
-Nie wiem
-To może Harry?
Zaskoczył mnie. Spojrzałam na niego a on szeroko się uśmiechnął wystawiając ząbki.....







czwartek, 2 maja 2013

Gify

Do każdego z rozdziałów będę próbowała wpleść kilka gifów :-) Mam nadzieję, że jak na razie moje opowiadanie się wam podoba ....

Rozdział 2

Wstał i podszedł blisko mnie
-I bardzo dobrze, skarbie
Przez moje ciało przeszły dreszcze. Nie znałam go, nie wiedziałam jak zachowa się wobec mnie. Chwycił moją dłoń i lekko pociągnął, na znak żebym wstała ponieważ wychodzimy. Ledwo zdążyłam wziąć plecak i telefon. Bałam się go, ale chciałam mu pomóc jak tylko mogłam
-Mogę opatrzyć twoje oko?
-Ale z nim wszystko ok-warknął
-Chodziło mi bardziej o to, czy mogę zakryć tego siniaka -powiedziałam przerażone tanem jakim do mnie mówił
-Chcesz zebym chodził w makijażu na twarzy?! -Zaśmiał się groźnie i lekko ścisnął moją rękę.
-Nie po prostu..... ja....chcę żebyś lepiej się czuł a nie że ludzie sie cały czas na ciebie gapią- powiedziałam niepewnie
-A co z tego będę miał?-zapytał
Nie wiedziałam co powiedzieć, więc wzruszyłam ramionami.
-A jeśli się zgodzę, będę mógł cię gdzieś dzisiaj zabrać?
Spojrzałam na niego, serce zaczęło mi strasznie bić. Otworzyłam usta jakbym chciała coś powiedzieć ale ani jedno słowo z nich nie uleciało. Uśmiechnął się.
-Ok czyli ze idziemy. Super.
-Nawet nie wiesz gdzie mieszkam
-Przecież musisz mi zrobić "makijaż" -uśmiechnął się do mnie
Faktycznie o tym nie pomyślałam, ale teraz nie było już odwrotu. Musiałam zabrać ledwo mi znanego chłopaka do mojego apartamentu. Zdziwiło mnie jego zachowanie gdy szliśmy w stronę mojego obecnego miejsca zamieszkania. Cały czas trzymał moją dłoń, wiedziałam że czuje jak drży.
***
Byliśmy już przy hotelu, weszliśmy do windy w ktorej było jeszcze kilka osób. Ku mojemu zaskoczeniu Harry objął mnie w tali, szybko odepchnęłam jego rękę. Zaśmiał się cicho. wyszliśmy z windy, juz nie trzymałam jego ręki, po wejscu do mieszkania kazałam mu usiąść na krześle przed wielkim lustrem a sama poszłam to kosmetyki. Wróciłam.
-Tylko nie zrób mnie na panienkę- zaśmiał się lekko
-Tak wiesz zrobię ci tapetę i tak pokażę się z tobą w miejscu publicznym . Nie żartuj sobie. -powiedziałam bez ani krzty uśmiechu na ustach- usiądź i się nie ruszaj. Wyciągnęłam z małej walizeczki, to co było potrzebne.
-Masz załóż to na włosy-powiedziałam i dałam mu do ręki opaskę, którą bezzwłocznie nałożył.
Gdy odwróciłam się w jego stronę nie mogłam powstrzymać uśmiechu, wyglądał tak uroczo. Na moment zapomniałam jak przywalił temu kolesiowi w parku.
-I jak dobrze -zapytał
-Idealnie- odpowiedziałam ze szczerym uśmiechem
Pędzelkiem nałożyłam pod jego oko korektor. Chłopak zaczął się chichrać gdy gilgotałam go po policzku


-Skończone-uśmiechnęłam się lekko- i co nie było tak źle, wyglądasz bardzo przyzwoicie.
Harry spojrzał w lustro które było przed nim, po siniaku nie było nawet śladu.
-A więc idziemy? -zapytał
-co??? gdzie?
-No jak to gdzie, było powiedziane że jeśli zgodzę się zakryć ślad pod okiem będę mógł cię gdzieś porwać
Chwila ciszy zagościła w pokoju.
-Spokojnie chcę cię zabrać do wesołego miasteczka
-No dobra, poczekaj tu idę się przebrać.
Wyciągnęłam z szafki białą koszulkę i błękitną koszulę. Poszłam do łazienki. Zanim zaczęłam się przebierać zamknęłam drzwi na suwak.
Byłam gotowa.
-ślicznie wyglądasz -powiedział miło Harry
-Dziękuję. Ty bez tego siniaka też wyglądasz ładnie
Podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę jakbym była jego dziewczyną, ja lekko go odepchnęłam. Zaśmiał się tylko i otworzył mi drzwi bym wyszła, co też uczyniłam. Harry ruszył za mną. Zamknęłam drzwi.
-Czym tam pojedziemy?
-Samochodem a czym? -zdziwił się
-masz samochód
-No kolega podstawił go pod hotel.
Poszliśmy. Obawiałam się trochę tego wyjścia bo nadal się bo bałam.


_______________________________________________
Jutro dodam może kolejny rozdział xD







środa, 1 maja 2013

Rozdział 1

-Poszedł-mówiłam sama do siebie. Nikogo i niczego, nigdy  nie bałam się tak bardzo jak właśnie go-Chrisa. Nie mogłam się z nim rozstać, za bardzo się bałam. Najgorsze było to, że gdy wpadał w szał rozwalał wszystko w domu a mnie bił, gdy mu przechodziło mówił "Przepraszam, wybacz mi. Wiesz, że cię kocha" . Za pierwszym razem mu uwierzyła, ale później zaczęło to się robił już chore. Nie było dnia żebym nie miała na sobie jakiegoś siniaka. Już od dawna chciałam to skończyć, chciałam zaczęć życie na nowo i być w końcu szczęśliwa. Czasem dziwię się, że jeszcze żyję.
***
Teraz Chris jest w więzieniu, pobił barmana w klubie. Postanowiła, że  pod jego nieobecność ucieknę do Londynu.Ani ja, ani on nie mieliśmy tam tam znajomych, nie było więc ryzyka, że dowiedziałby się gdzie jestem.
Dwa dni po jego zatrzymaniu byłam już w drodze do Anglii, miałam załatwiony pokój w hotelu i szkołę. Pierwszy dzień był najgorszy, spóźniłam się na lekcję, więc gdy weszłam do klasy wszystkie oczy skierowane były na mnie-nienawidzę tego uczuci. Usiadłam w ławce w rogu na końcu klasy, obok siedział jakiś chłopak w kapturze, spod którego widać było tylko kilka brązowych loków. Te kilkadziesiąt minut minęło bardzo szybko, gdy wstałam zobaczyłam że zakapturzony facet ma podbite oko, pomyślałam że to kolejny typek który lubi się bić. Po zajęciach wyszłam ze szkoły i ruszyłam w stronę hotelu. Cały czas czułam się jakby ktoś mnie śledził. Szłam niepewnie chodnikiem , to uczucia cały czas mi towarzyszyło. Nagle usłyszałam jakiś szelest odwróciłam się i zobaczyłam jakiegoś mężczyznę kominiarce, wystraszyłam się chciałam cofnąć się do tylu gdy szedł w moim kierunku, lecz jak to ja,ostatni łamaga potknęłam się o kamień i upadłam, nie było szans żebym uciekła. Po chwili spostrzegłam, że ten KTOŚ ma w ręku nóż, byłam tak przerażona, że nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Zaczęłam płakać, myślałam że zaraz mnie zabije i tak skończy się moje nowe, lepsze życie. W pewnym momencie usłyszałam głos jakiegoś chłopaka stojącego za mną
-No ładnie, ładnie. Nie ma to jak straszyć kobiety i to młodsze od siebie-powiedział drwiąco
Mężczyzna z nożem cofnął się, widziałam po nim że boi się człowieka który stanął w mojej obronie. Poczułam na przedramionach czyjeś dłonie, tak to był on. Gdy wstałam zobaczyłam znajome mi juz trochę loki, przyjrzałam się bliżej, jak można było bać się kogoś tak pięknego. Te jego zielone oczy, które błyszczały jakby miał w nich małe płomyczki. Chłopak kazał mi za nim stanąć. Posłuchałam. Strasznie się bałam gdy mężczyzna w kominiarce zaczął zbliżać się do nas, łapałam chłopaka ze rękę. Uśmiechnął się, ale ten uśmiech nie trwał długo, puścił moją rękę i ruszył w strony oprawcy. Bałam się, że zaczną się bić i tak się stało, znany mi z widzenia chłopak uderzył drugiego prosta w ryj. Gdy ten upadł odciągnęłam loczka, w jego oczach widać było złość odepchnął mnie. Spojrzałam na niego ze strachem wydawał się być miły gdy się wczęsniej tak słodko uśmiechnął, lecz teraz w jego żyłach płynęła wściekłość. Wstałam powoli do niego podeszłam, trzęsące się ręce położyłam na jego policzkach.
-Ciiiiiiii, już dobrze, przepraszam....-powiedziałam patrząc w jego rozszerzające się oczy
-Chodź- złapał mnie za rękę i lekko pociągnął za sobą.
Byłam zdziwiona zachowywał się jakby czerpał korzyści z tego, że pozwalam mu trzymać moją rękę. Zupełnie nie rozumiałam jego zachowania, najpierw był miły słodko ukazywał dołeczki, potem wpadał w taką wściekłość, że z łatwością mógł zabić i znów stawał się...normalny. Nie odzywając się ani słowem przeszliśmy park i zatrzymaliśmy się pod jakąś kafejką. Weszliśmy. Ludzie dziwnie na mnie spoglądali a na chłopaka bardziej ze strachem. Usiedliśmy przy stoliku gdzieś w rogu lokalu. Ręce trzęsły mi się z przerażenie. Chłopak patrzał na mnie, ja za to wzrok miałam wbity ziemię. Bałam się spojrzeć, ale jednocześnie tak bardzo tego chciałam, chciałam znów ujrzeć te jego zielone oczy.
-Boisz się mnie? -zapytał
Milczałam.
-Zadałem ci pytanie, skarbie. Boisz się mnie?
Odważyłam się spojrzeć na niego
-Jak cholera-powiedziałam cicho
-Tobie nic nie zrobię-obiecał z błyskiem w oku
-Ty chodzisz ze mną do klasy prawda? A nawet nie znam twojego imienia - powiedziałam bardziej odważnie
-Harry- oznajmił i skinął głową na znak żebym ja też ujawniła swoje imie
-Zoe-powiedziałam bardzo cicho-idę do toalety
Zostawiłam plecak i poszłam, czułam wzrok Harry'ego na sobie. Po krótkiej chwili wróciłam, gdy szłam zobaczyłam, że mój telefon który wcześniej był w kieszeni mojego plecaka znalazł się z stoliku.
-Sprawdzałem która godzina i przy okazji wziąłem twój nr. -uśmiechnął się pokazując swoje białe ząbki.
'aUdawałam, że mnie to nie rusza, ale tak serio cholernie się martwiłam, że może będzie mnie nękał SMS
-Tak właściwie to co stało ci się w oko? Jeśli można wiedzieć
-Co juz się nie boisz, że cokolwiek do mnie mówisz..? Biłem się z takim jednym...
-Co do twojego pytania, to boję i jeszcze dłuuuuuuuugo będę.
Harry roześmiał się cicho.